Numer 6/97



STOWARZYSZENIE TYTONIU(fragment)

Stowarzyszenie Tytoniu u Crow, uprawiało święty tytoń, inny od tego który palili. Korzyści z uprawy tytoniu przypadające tak jego członkom jak i całemu plemieniu oraz prestiż związany z przynależnością do stowarzyszenia skłaniały ludzi do płacenia sowitych opłat inicjacyjnych wprowadzającemu członkowi stowarzyszenia, który w zamian dawał ziarno oraz instruował kandydata i jego żonę przybierając wobec nich postawę rodzicielską. W czasie zimy nowicjusz uczony był czterech pieśni Tytoniu oraz uczęszczał na tańce stosownie do grupy "ojca". Z nastaniem wiosny spotykali się najważniejsi przedstawiciele kilku grup, aby przedyskutować swe sny o właściwym miejscu pod zasiew oraz by ustalić jego lokalizację. Otrzymywali oni od członków stowarzyszenia torby zawierające ziarno i przygotowywali je do zasiewu - mieszając je z wodą, łajnem zwierząt łownych, korzeniami i innymi składnikami. Za tą czynność płacono im. Dzień po przygotowaniu nasion, członkowie, czasem w asyście całego obozu, wyruszali do ogrodu, po uprzednim wymalowaniu ich twarzy przez tych którzy przygotowywali ziarno. Widzów pilnowało stowarzyszenie militarne pełniące tego dnia funkcję policji. Kobiety niosły na plecach wielkie torby z ziarnem. Wszyscy zbierali się w domu adopcyjnym, a śpiewacy intonowali pieśń. Jedna z kobiet znajdująca się na początku niosła świętą skórę wydry w związku z czym jej grupa także miała pierwszeństwo. Po odśpiewaniu wewnątrz domostwa czterech pieśni kobieta obchodziła dom dookoła i wyprowadzała procesję na zewnątrz, prowadząc na przodzie kobiety za którymi szli mężczyźni z jej grupy zajmujący w tipi pozycje na prawo od kobiet. Potem szły inne grupy, aż wszyscy sformowali długi szereg. Szli w kierunku ogrodu, zatrzymując się po drodze cztery razy, za każdym razem śpiewając cztery pieśni. Na ostatnim postoju około 90 metrów od celu ludzie niosący torby z tytoniem podawali je najlepszym biegaczom, którzy ścigali się do ogrodu gdzie kładli torby na ziemi. Zwycięzca wyścigu miał w tym roku zapewnione powodzenie i dobre zbiory tytoniu. Na postojach były odprawione różne rytuały, podczas których niosąca skórę wydry oferowała fajkę "mieszaczom" do zapalenia, a oni opowiadali jej swoje sny o tytoniu. Po wyścigu członkowie stowarzyszenia udawali się na pole, oczyszczali je i przygotowywali - wypalając trawę. "Mieszacz" każdej grupy odliczał ilość grządek odpowiadającą liczebności grupy, aż cały ogród został podzielony, a działki poszczególnych grup zostały oddzielone palikami. Słynny wojownik z każdej z grup przebiegał przez krótszy bok prostokąta tworzącego ogród w tę i z powrotem, po czym opowiadał szeptem że był na wyprawie wojennej, zaliczył dotknięcie a powracając odkrył bogate pole tytoniu. "Mieszacz" po głośnym obwieszczeniu tej wieści i po trzykrotnym pozorowanym uderzaniu w ziemię, robił w niej dziurę zapoczątkowując w ten sposób sadzenie nasion. Gdy grupa (kobiety i mężczyźni) zakończyła już tą czynność, mężczyźni śpiewali, pozostali zaś tańczyli i ucztowali. Potem wszscy mogli położyć się na skraju ogrodu w nadziei uzyskania wizji i pieśni Tytoniu (...)

Stowarzyszenie Tytoniu u Crow daje nam dobry wgląd w ceremonializm Indian Równin. Obrzędy są bardzo złożone. Brak głównej idei, której różne działania byłyby logicznie podporządkowane. Wszyscy Crow identyfikowali tytoń z gwiazdą, ale niemożliwe jest wykrycie w obrzędach konsekwentnego kultu astralnego. Opowieści o początku podają jako założycieli grup stowarzyszeniowych jedną lub wiele gwiazd, ale same grupy wywodzą swój początek z różnych źródeł, od łasicy, jaszczurki, kruka, bizona, orła - posłańca słońca. Same rytuały (performance) obejmują charakterystyczne dla tego rejonu elementy - ołtarz, szałas potu, palenie kadzidła, malowanie twarzy, poczwórne powtórzenia. Możliwość przenoszenia błogosławieństwa z wizji znajduje swój wyraz w tworzeniu niezliczonej ilości specjalnych przywilejów, wszystkie znajdują kupców płacących za nie ogromne sumy. Jako że kultura ta kładzie nacisk na waleczność, wojownicy mają możliwość opowiedzenia swych czynów szerokiemu audytorium - choć nie mają one (czyny wojenne) nic wspólnego z gwiazdami ani oficjalnym celem obrzędów - dobrobytem plemienia. (...)


Robert H. Lowie: "Tabbaco Society of the Crow Indians"


Tłumaczenie i opracowanie: Dariusz Pohl
Opracowanie wirtualne: Krzysztof "Żuczek" Kolba



Opracowanie wirtualne Absaroki nie zawiera pełnych tekstów. Są to większe, bądz mniejsze fragmenty. Nie zawiera tez wiekszości zdjęć. Opracowanie to ma na celu zachęcić do zakupu pisemka. Obecnie Absaroka jest wydawana dosyć nieregularnie ale coraz bardziej profesjonalnie. Niektóre egzemplarze maja ponad 20 stron.

Istnieje możliwość zakupu archiwalnych numerów Absaroki w cenie 3zł/egz. Chetnych proszę o kontakt pod adresem: kolba@interia.pl lub telefonicznie pod numer: 0 608487541