Moje teksty i tłumaczenia


EDWIN THOMPSON DENIG

O NARODZIE WRON

Pokrewieństwo Wron z Indianami Hidatsa
Opis Kraju Wron
Ludność i główne podziały
Stosunki międzyplemienne
Wyprawy po konie
Ogólna charakterystyka plemienia Wron
Biografia wodza Zgniłego Brzucha
O handlu i wojnie
Czynniki ograniczajšce wzrost ludności
Hermafrodyty
Ceremonia sadzenia tytoniu
Wódz Długie Włosy
Wódz Wielki Rozbójnik
Prospekty pokoju między plemionami
Biografia Kobiety Wodza
Niebezpieczeństwa handlu futrami
Perspektywa na przyszłość

POKREWIEŃSTWO WRON Z INDIANAMI HIDATSA.

Ludzie ci byli niegdyś częścią Indian Minnetares, zwanyclneż Gros Ventres, z historią których czytelnik został zaznajomiony 1 . Zamieszkiwali razem wzdłuż brzegów Missouri, gdzie wciąż można znaleźć pozostałości po ich wioskach. Jednak po 80 latach powstała kłótnia, która stała się przyczyną ich podziału Naród był rządzony przez dwie frakcje na czele których stali oddzieleni wodzowie "ludzie gwałtowni i posiadający podobną liczbę stronników". Z powodu panującej między mmi zazdrości i ich dążenia do uzyskania władzy zwierzchniej , od czasu do czasu powstawały trudności i różnice zdań jednak zawsze znajdywała się wystarczająca liczba mądrych doradców i ludzi o dobrych sercach by uspokoić powstałe zamieszanie. Sytuacja ta nie mogła trwać wiecznie. Podczas polowania na bizony , na którym obecni byli obaj wodzowie wraz ze swoimi stronnikami i podczas którego zabito wiele bizonów , żony przywódców pokłóciły się o żołądek jednej krów. Od słów przeszła następnie do noży. Podczas szamotaniny jedna z kobiet zabiła przeciwniczkę. Wtedy do walki po obu stronach włączyli się krewni pod dowództwem wyżej wymienionych wodzów W wyniku lej potyczki śmierć poniosło kilka osób z obu ugrupowań. Wskutek tego o
koło połowa ludności opuściła tereny nad Missouri i przeniosła się w Góry Skaliste. Przez ten dziki i rozległy region wędrują do dziś 2. Nie jest wiadome dlaczego nazywani są Wronami. Słowo AP SAR ROO KAI , będące nazwą jaką określają się we własnym języku nie oznacza bardziej wrony niż jakiegokolwiek innego ptaka , symbolizując po prostu coś do lata 3. Od czasu separacji z Gros Ventres język Wron uległ pewnych zmianom , jednak istnieje wystarczające podobieństwo by identyfikować ich jako ten sam lud. Trudności w porozumiewaniu się mogą niewiele bądź wcale .4 Różnica dialektyczna wynika ze związków z otaczającymi narodami i włączania do własnego języka niektórych ich słów.

OPIS KRAJU WRON   DO GÓRY

Zazwyczaj zamieszkują tereny Gór Skalistych (Rock Mountains) wzdłuż Rzeki Pudrowej (Powder River) , Wiatrowej (Wind River) i Big Horn oraz na południe od brzegu Yellowstone aż po Fort Laramie nad rzeką Platte. Często można ich znaleźć na zachód i północ od tej rzeki na terenach aż po rzekę Skorupiaka (Muscleshell River) a na południe aż do ujścia Yellowstone5. Tereny na wschód od gór są być może najlepszymi terenami łowieckimi na świecie. Od podnóża gór do ujścia Yellowstone zawsze można spotkać olbrzymie stada bizonów. Wzdłuż rzeki można zobaczyć złożone z kilkuset sztuk stada łosi oraz ogromne gromady jeleni, zarówno biało i czarno ogoniastych. Na prerii występują antylopy a w pobliżu gór w dużych ilościach występują jelenie i niedźwiedzie Grizli. Każdy strumień i każda rzeka przepełnione są dobrami, a w odpowiednim czasie można spotkać i wszelkie ptactwo i ryby. Kraina Gór Skalistych ,niegdyś niemal baśniowa jest obecnie tak znana że niemal nie wymaga opisu. Sceneria tego terenu nie różni się zasadniczo od scenerii innych części tego pasma. Widoczne są wysokie skaliste szczyty pokryte wszechobecnym śniegiem poprzecinane żyznymi dolinami i bogatą ziemią . Większość rzek mających źródła w tych górach jest czysta. Bystre strumienie wypływające ze źródeł i wpadające do jezior o różnych wielkościach powstałych na skutek różnych przeszkód spływają po pochyłościach. Przecinając doliny niektóre z nich stają się muliste, co spowodowane jest dodatkiem gleb aluwialnych. Przestrzenie między grzbietami górskimi pokryte są kolorowymi kwiatami pokrywającymi łąki ,krzewami i drzewami tworząc przepiękne krajobrazy warte uwiecznienia pędzlem malarza. Pasma górskie wydają się składać z trzech części. Od podnóża do około jednej trzeciej wysokości w górę pokryte są wysokimi sosnami, topolami i innymi wysoko rosnącymi drzewami Ta część stoków jest również miejscami urozmaicona płaszczyznami pokrytymi zielenią. Środkowa czy też druga część składa się z gigantycznych skał ułożonych na sobie często zawieszonych w sposób wzbudzający strach u przechodzącego podróżnika pod mmi. Między tymi skałami przedzierają się karłowate, sosny oraz krzewy i inne rośliny pnące zapuszczając korzenie w miejscach gdzie wydawałoby się ze nie ma gleby . Przy końcu tej części roślinność zanika i pojawia się śnieg ciągnący się do samych szczytów. Jest to śnieg wieczny. Mimo że część topnieje każdego roku strata ta jest uzupełniana kolejnej zimy. Co więcej, przypuszcza się ,że odwilż nie dotyka samych szczytów tylko stoki położone nieco niżej. Gdy śnieg zakumuluje się tworząc występy, tracąc równowagę spada w dół w formie lawin, podobnych do tych mających miejsce w Alpach zwiększając po drodze swą objętość i zagarniając olbrzymie skały. Drzewa ustępują mu drogi aż zatrzyma się on w dolnych partiach gór pomagając formować źródła nowych rzek.. Powszechne są również zsuwy śniegu na skutek których masy śniegu rozległe na mile są odrywane i siłą wdzierają się do dolin lub przynajmniej do partii gęsto zadrzewionych.
Wielkie partie gór , wzdłuż rzeki Pudrowej i Big Horn najprawdopodobniej uległy akcji wulkanicznej. Można znaleźć pumeks i inne świadczące o tym skały. Występują też ogromne sięgające 20 lub 30 stóp wysokości wzniesienia stopionego piasku na które można natrafić w dolinach oddalonych od jakichkolwiek skał i otoczonych ze wszech stron przez milami ciągnącą się prerię. Wydaje się, ze inne pasma wzgórz były dawniej całkowicie zniszczone , wstrząśnięte jakimś wybuchem , po którym to deszcz wyrzeźbił w nich ten groteskowy wygląd znany jako Mauvaise Terre ( Zła Ziemia ). Niektóre źródła w pobliżu górnego odcinka Yellowstone wydzielała łatwo palną podobna do smoły substancję . Płynąca w nich woda jest wystarczająco gorąca aby ugotować mięso Indianie uważają , ze mają szkodliwy wpływ na zwierzęta , choć uważa się , że ta sama woda nie ma wpływu na ludzi . Wzdłuż brzegów Yellowstone i jej dopływów nawet w pewnej odległości wewnątrz lądu można znaleźć skamieniałe morskie muszle ryby, węże i drewno . Niektóre z nich nie mają odpowiedników wśród żadnych znanych żyjących w tym kraju zwierząt , co wydawałoby się dowodzić , iż góry te w uprzednim okresie stanowiły dno morskie. Brzegi większości dopływów Yellowstone są dobrze odrzewione , mimo że samej Yellowstone są pokryte lasami tylko na dystansie-jednej trzeciej od ujścia do podnóży gór. Tam pojawiają się sosny , a w niższej części drzewa bawełniane . Gleby doliny Yellowstone , od ujścia do Big Horn, są dobre .W rzeczywistości większość dolin występujących w pobliżu gór przez które przepływają strumienie , nadaje się pod uprawę. Zapotrzebowanie na drewno wewnątrz lądu zawsze jednak stanowi przeszkodę dla gęstego zaludnienia tej krainy ludnością rolniczą. Każdej wiosny na skutek topnienia śniegu w dolnych partiach gór wody Yellowstone, podobnie jak Missouri przybierają. Okres ten zaczyna się zazwyczaj w maja i trwa do połowy czerwca .Wtedy jeżeli nie podtrzymane opadami deszczu wody zaczynają opadać. W okresie wysokiego poziomu wód statki o malej nośności mogą dopływać aż do pierwszych katarakt występujących ok. 150 mil od ujścia. Lód popuszcza zazwyczaj około pierwszego kwietnia .Gwałtownie połamany ciśnieniem górskiej wody wznosi w dolinie zapory , podnosząc poziom wód o 50 - 60 stóp i zalewając sąsiednie tereny. Indianie z plemienia Wron obawiają się wód w takich przypadkach i często odnoszą ciężkie szkody gdy dają się zaskoczyć . Autor był świadkiem takiego wydarzenia na początku lutego . Na brzegu Yellowstone w dolinie o szerokości 3 mil do najbliższego wzniesienia rozbity był obóz złożony z około 130 namiotów Wron . W nocy tak nagle zalała ich woda , że ledwo uszli z życiem uciekając na wzniesienia . Jednakże teren którym uciekali był niższy niż brzeg strumienia , wobec czego musieli przebrnąć przez wodę . Błądzili , pływając i trzymając w ręku swe dzieci Oprócz niemal wszelkiej broni , amunicji i innej własności stracili wszystkie owoce zimowego polowania . Gdy wody opały pozostawiły ogromne ilości lodu spiętrzonego wokół wykopanych z trudem ich domostw. Całkowite straty w tym przypadku nie mogły być wieksze niższe niż 10 - 12 tysięcy dolarów. Kilka lat temu fort należący do Amerykańskiego Towarzystwa Futrzarskiego (American Fur Company) leżący u ujścia Big Horn został zalany w ten sam sposób . Zniszczonych zostało wiele towarów i skór . Podczas wysokiego stanu wód , rzeka ta jest bardzo gwałtowna i niebezpieczna dla żeglugi z powodu skał , pni i innych przeszkód . Spływają nią łodzie dostawcze , lecz każdego roku ginie wiele ludzi i tracone są duże ilości futer.

LUDNOŚĆ I GŁÓWNE PODZIAŁY   DO GÓRY

Wrony mieszkają w namiotach ze skór , podobnie jak inne plemiona wędrowne . Uprzednio było ich około 800 rodzin , lecz z powodu chorób i wojen zostało ich około 460 . Są podzieleni na kilka grup . Każda rządzona jest przez innego wodza i zamieszkuje różne części ich kraju 6. Obecnie wygląda to następująco. Grupa dowodzona przez Wielkiego Rozbójnika "The Big Robber" zazwyczaj zimą poluje w górze rzeki Pudrowej , a futra i skóry bizonów Indianie zabierają wiosna do placówek handlowych wzdłuż rzeki Platte. Tam otrzymują zapasy i wczesną jesienią7wracają na tereny zimowe. Kolejna grupę Wron a zarazem największą stanowi zgrupowanie złożone z około 200 domostw i dowodzone przez Dwie Twarze "Two Face"8. Wędrują oni na terenie Wind River Mountaine i handlując z kupcami Amerykańskiej Kampanii Futrzarskiej w górze rzeki Yellowstone. Inną znaczącą grupą , której wodzem jest Głowa Niedźwiedzia "The Bears Head" przemieszcza się wzdłuż Yellowstone od źródeł do ujścia , czasami spędzając zimę z Assiniboinami i handlując w Forcie Union . Częściej jednakże sprzedają owoce polowań w górnej części swego kraju.9

STOSUNKI MIĘDZYPLEMIENNE

Cały naród spotyka się każdego lata . Po odprawieniu kilku ogólnoplemiennych obrzędów , o których będzie jeszcze mowa , przekraczają góry by wymienić na konie część wyhandlowanych towarów . Wymieniają się z Płaskogłowymi "The Flat Heads" w dolinie Świętej Marii ( St.Mary's Valley), a u źródeł Yellowstone 10 z Wężami ( The Snakes ) i Indianami Nez Perce , z którymi od dłuższego okresu czasu żyją w pokoju . Przez ostatnie kilka lat , od 1850 roku żyją też na przyjaznej stopie z Assiniboinami . Jednakże mają też naturalnych i odwiecznych wrogów . Są nimi Indianie Czarne Stopy ( Blackfeet) i Siuksowie ( Sioux ) ze wschodu. Z obu tymi plemionami Wrony prowadzą odwieczną wojnę nieprzerwaną krótkotrwałym nawet pokojem 11.

WYPRAWY PO KONIE   DO GÓRY
Wrony są być może najzasobniejszym w konie narodem na wschód od Gór Skalistych .

Posiadanie przez jedną rodzinę 100 tych zwierząt me jest rzeczą niezwykłą. Większość mężczyzn w średnim wieku ma ich od 30 do 60. Jeżeli ktoś nie posiada ich co najmniej 20 mówi się , że jest biedny 12 Również Czarne Stopy posiadają wiele koni co jest przyczyną niekończącej się wojny. Rzadko zdarza się , by minął tydzień podczas którego duże ich ilości nie byłyby wykradzione przez oddziały wojenne którejś ze stron.
Podczas tych napadów rabunkowych giną ludzie , co z kolei wymaga zemsty ze strony tracącego danych wojowników plemienia. Podczas jednego lata , bądź tez zimy setki zwierząt zmieniają w ten sposób właściciela. Większa cześć czasu członków każdego z plemiona wypełniona jest bądź pilnowaniem własnych koni bądź próbami zdobycia zwierząt wroga.
Wrony dobrze opiekują się swymi końmi przynajmniej na tyle na ile jest to możliwe w ich wędrownym trybie życia .Zajmują się nimi więcej niż jakiekolwiek inne plemię zamieszkujące terytorium północno - zachodnie , z wyjątkiem Gros Ventres.
Często odprowadzają je o 10 -12 mil od obozu , gdzie konie są pojone i pilnowane przez stacjonujących tam młodych ludzi .Strażnikami koni są młodzi mężczyźni w wieku od 15 do 25 lat, którzy pilnują tylko koni należących do swojej rodziny .
Gdy obóz rozbity jest na granicach terytorium nieprzyjacielskich lub przewidywana jest obecność wrogich oddziałów wojennych , najlepsze konie zabierane są do obozu i przywiązywane u wejść do namiotów by mogły służyć w pogoni w razie gdyby reszta zwierząt została nocą skradziona. Ludzie ci żyją w ciągłej świadomości , że mogą utracić wszystkie konie, będące całym bogactwem , na rzecz wojowników otaczających plemion , w szczególności Siuksów i Czarnych Stóp.
Podczas pisania tej książki ( luty 1856 r ) oddział Czarnych Stóp skradł 70 koni z obozu Wron znajdującego się u ujścia Yellowstone. Dokonali tego wcześnie w nocy więc Wrony nie wiedziały o kradzieży aż do około 10 rano następnego dnia około której to strażnik poszedł doglądnąć zwierząt . Jak tylko odkryli rabunek , 100 wojowników ruszyło w pogoń , każdy jadąc na rączym koniu i prowadzać drugiego luzem Czarne Stopy miały noc przewagi , ale konie musiały torować sobie drogę w głębokim śniegu przez co stracili dużo czasu , natomiast pogoń skorzystała z utorowanego przez nich szlaku Przez 3 dni i 2 noce Wrony kontynuowały pogoń pozostawiając po drodze zmęczone konie i dosiadając te ciągnięte luzem Pod koniec drugiego dnia również zapasowe zwierzęta opadły z sił więc Indianie kontynuowali pogoń pieszo .
Członkowie obu grup nic nie jedli , nie pili i nie spali oraz narażeni byli na ogromny chłód. Była to pogoń życia i śmierci więc nie było czasu do stracenia . O zmierzchu trzeciego dnia Wrony zbliżyły się do wrogów ,którzy głodni i znużeni zatrzymali się , zabili bizona i przygotowywali sobie posiłek . Jako środek ostrożności odprowadzili konie kilka mil dalej i me będąc świadomi bliskości ścigających przygotowywali się do spędzenia milej nocy wokół ognia. Pod osłoną ciemności i drzew porastających brzegi Yellowstone , Wrony zbliżyły się do ich obozu. Musieli jednak nadłożyć kilka mil do miejsca , gdzie znaleźli swoje spokojnie pasące się konie , które odzyskawszy odprowadzili na pewną odległość od ognisk wrogów. Dokonawszy tego niektórzy chcieli zaatakować Czarne Stopy nocą jednak przywódca poczekał do świtu kiedy , jak się spodziewał ruszą om w różnych kierunkach by połapać konie. To pozwoliłoby na zabicie wroga bez narażania się na niebezpieczeństwo. Było jak przewidział. Wczesnym rankiem dwóch mężczyzn udało się szlakiem koni i zbliżyło się do miejsca , gdzie oczekiwali ich wojownicy Wron. Zaatakowali ich. Jeden uciekł , a drugi próbował oddać strzał lecz został pchnięty nożem oskalpowany na żywca i potem zabity. Wojownicy Wron nie próbowali się mścić na reszcie , osiągnęli to czego oczekiwali - odzyskali konie i zabili wroga nie tracąc nikogo z własnego oddziału , co jest większym osiągnięciem niż zabicie kilku wrogów ze stratą kogoś ze swoich Takie potyczki i pogonie mają miejsce w pobliżu obozów Wron i Czarnych Stop niemal codziennie , zarówno latem jak i zimą. Podczas jednego roku więcej niż 1000 osób ginie po każdej ze stron. Gdy oddziały są silne , dochodzi do groźnych bitew podczas których każda strona traci 50 do 100 wojowników , gdy jednej z nich uda się dogonić drugą. Lecz często udaje im się ujść z końmi bez strat , szczególnie w lecie , gdy niełatwo posuwać się tropem w szybkim tempie lub gdy duże oddziały wojenne napadają na małe obozowiska. Jakiekolwiek straty w koniach ponoszą Wrony wynagradzają im to coroczne wędrówki do Płaskich Głów i Nez Perce , z którymi wymieniają broń , koce itd. Gdy wracają sytuacja się powtarza , jako że Czarne Stopy będąc czterokrotnie liczniejsi niż Wrony również zyskują na tych wyprawach.13 Z tego i innych powodów liczba Wron staje się stopniowo się zmniejszać. Assimboini zaopatrują się w konie kradnąc je Czarnym Stopom, a Siuksowie z kolei zabierają je Assmiboinom. W taki sposób biedne zwierzęta są gnane od jednego narodu do drugiego , często wracając kilkakrotnie do swych pierwotnych właścicieli .To , wraz z nagonkami na bizony i przenoszeniem obozów szybko je wymęcza. Wrony szacują wartość swych koni od 60 do 100 dolarów a np. zwierzęta Czarnych Stóp można nabyć za sumę od 20 do 60 dolarów.
Ważne jest znaczenie koni w tej historii , jako że wyjaśnia jedną z głównych przyczyn niekończącej się wojny miedzy plemionami ,która musi prowadzić do całkowitego ich wyginięcia. Bez koni Indianie nie są w stanie utrzymać swych rodzin pozostając łowcami Muszą je posiadać lub głodować . Plemiona mające ich niewiele zdobywają je od tych mających ich dużo, a mniejsze narody , na skutek częstotliwości wypraw rabunkowych stają się tak mało liczebne , ze stają się łatwą zdobyczą dla silniejszych. W takiej sytuacji są obecnie Wrony , którzy mimo wystarczającej odwagi z trudem mogą chronić zwierzęta , które posiadają . Mniejsza tez ich liczba wymusza by zdobyć je od wrogów Jednakże robią to i wobec lego liczebność ich maleje.

OGÓLNA CHARAKTERYSTYKA PLEMIENIA WRON   DO GÓRY

Plemię to ma silnie zaznaczone cechy narodowe mocno różniące się w pewnych aspektach od innych plemion .Ogólnie są pokojowo nastawieni wobec białych. Wobec wrogów nie są krwiożerczy chyba że w przypadku nagłej zemsty za utratę swych ludzi . Wspaniała cechą ich charakteru jest to ,że w miarę możliwości , podczas bitew kobiety i dzieci biorą w niewolę zamiast zabijania ich ,tak jak to czynią inne plemiona .Wrony oraz ich przyjaciele i bracia (Gros Ventres ) są jedynymi znanymi nam narodami ujawniającymi ten znak humanitaryzmu.
Około 12 lat temu podczas wielkiej bitwy z Czarnymi Stopami Wrony zabiły wszystkich mężczyzn z 45 domostw a uwięziły 150 kobiet i dzieci . Nie wykorzystywali ich .Kobiety pracowały tak jak ich żony - może troszkę więcej lecz nie były wykorzystywane . Dzieci zostały zaadoptowane , dorosły i teraz są takimi samymi członkami plemienia Wron jak ich własne . Warte jest też zauważenia , że po rocznym przebywaniu wśród Wron i nauczeniu się po części ich języka kobiety , gdy zwrócono im wolność nie wróciły do swoich .14 To przemawia za Wronami dowodząc ,że lepiej nawet traktują oni obcych niż swych przyjaciół. Chłopcy stali się wojownikami Wron , noszą tomahawki i noże do skalpowania , często mordując swych ojców czy braci bez wiedzy bądź wyrzutów sumienia. Dla Indian utrata małego chłopca lub wojownika jest wielką stratą. Jest wtedy o jednego mniej by bronić obozu czy polować .Wobec tego, wychowując dzieci wrogów w pewien sposób wynagradzają straty po zabitych na wojnie. Dzieci nie zawsze są adoptowane jako synowie bądź córki tych których należą. Zdarza się to tylko wtedy gdy adoptujący ich stracili na skutek choroby w niedalekiej przeszłości jakieś ze swoich dzieci , do którego mały więzień jest podobny 15 Czy tak się stanie czy nie , zawsze się do nich przywiązują - Te , jak dorastają również okazują wiele uczucia i są szkolone w sposobach prowadzenia wojny czy pogoni tak jak inni. Dzieci , mając swych rodziców jedynie z nieprzychylnych opisów przekazanych im przez opiekunów zwracają ku nim swe uczucia jak gdyby byli ich rodzicami. Wrony są przebiegli , aktywni i bardzo inteligentni we wszystkich dotyczącym pogoni, wojny czy swych własnych interesów. Pod innymi względami pozostają w prymitywnym stanie niewiedzy. Są najbardziej przesądnymi z. Indian i są w stanie uwierzyć , że wszystko , jakkolwiek byłoby nieprawdopodobne jeżeli natury nadprzyrodzonej. Wobec tego białym i szamanom przypisując siłę znacznie większą niż inne narody. Zajmując odizolowane tereny gór Skalistych nie mieli możliwości poprawić się w jakiejkolwiek dziedzinie wiedzy , nawet o rzeczach najprostszych .Mieli ją Indianie zamieszkujący tereny nad Missouri. Rzadko spotykają na swych terenach jakichkolwiek białych z wyjątkiem handlarzy , którzy spędzają z nimi część zimy i przyciągają ich uwagę tylko do spraw dotyczących handlu. Otoczeni przez wrogie i potężne plemiona do niedawna nie mieli możliwości kontaktu z innymi narodami i czerpania z tego źródła informacji dotyczących otaczającego ich świata. Można stwierdzić , że pozostają jeszcze w stanie naturalnym i prymitywnym. Niektóre z ich nawyków są tak plugawe i odrażające , ze nie nadają się do publikacji. W innych względach można uznać , że są dobrzy. Na przykład podczas ostatnich 40 lat wydarzył się może 1 wypadek zabicia przez nich białego człowieka. Nawet gwałtowni traperzy z Gór Skalistych , którzy naciągali ich i źle traktowali zostali pozostawieni bez naprzykrzania tropiąc bory. Nie to by Indianie się ich obawiali traperzy byli rozproszeni po ich terytorium w małych grupach , które łatwo mogły być wycięte bez żadnych strat. Na skutek jakiś naturalnych skłonności nie zabijali ich a i rabowali raczej rzadko. Tym bardziej jest to dziwne gdy zdamy sobie sprawę ,ze między tymi traperami i wszystkimi innymi plemionami trwała zagorzała wojna , podczas której wielu ginęło i na skutek której wielu białych porzucało to niebezpieczne zajęcie.
Gdy Assiniboinowie , Siuksowie , Czarne Stopy , Kri i inni mordowali białych , naród Wron może stwierdzić , ze me splamił się ich krwią.
Inną równie dziwną rzeczą jest fakt , ze taki dziki naród żyjący bez żadnego prawa i z drobną liczbą domowych zasad był w stanie rozwiązywać wszelkie indywidualne kłótnie bez przelewu krwi . W okresie 12 lat tylko l członek ich plemienia został zabiły przez swych ludzi. Przyczyna była następująca . Pewien Indianin uderzył żonę innego biczem po twarzy , za co ten natychmiast pchnął go nożem . Krewni zabitego uzbroili się by zgładzić zabójcę , lecz przyjaciele chronili go do zmierzchu . Wtedy zbiegł do Wężów , wśród których mieszkał przez 12 lat. Następnie , myśląc że sprawa ucichła , wrócił do swoich , lecz stara uraza odżyła i został zmuszony do ponownego opuszczenia plemienia z zaznaczeniem , że w razie powrotu zostanie zabity. Od tego czasu ślad po mm zaginął. Mimo że się nie zabijają , nie wolno nam wnioskować ,że nie zdarzała się wśród nich kłótnie . Przeciwnie , różnice powstają wśród nich częściej niż wśród innych , ponieważ w przypadku gdy karą za obrazę jest śmierć ludzie są bardziej ostrożni w swym zachowaniu . Wrony rozwiązują wszystkie dysputy zabierając sobie nawzajem konie. Wobec tego , jeśli Indianin ucieknie z żoną innego pechowy małżonek wchodzi w posiadanie wszystkich jego koni. Jeżeli ten nie będzie miał żadnych zabierze jego krewnym. Spotka się to z poparciem nie tylko krewnych , ale większej części obozowiska. Wśród innych narodów karą za taki wyczyn oprócz utraty znacznej części majątku byłaby śmierć. Po dokonaniu zemsty w formie odebrania koni mężczyzna zatrzymuje kobietę i z biegiem czasu jego krewni odkupują zwierzęta . Wśród Wron można wykupić się za każdą zbrodnię i wykroczenie z wyjątkiem morderstwa. Wydaje mi się że w takim przypadku ich miłość do koni przewyższyłaby chęć zemsty a podarowanie krewnym zabitego odpowiedniej ich liczby załatwiłoby sprawę. Według tego systemu, są rozpatrywane wszelkie większe kradzieże i kłótnie dotyczące kobiet 16.
Mniejsze kradzieże i niezgodności są rozstrzygane wzajemnym złorzeczeniem na siebie. Zarówno kobiety jak i mężczyźni są równie w tym biegli , a ich język dostarcza wielkiej różnorodności pięknych epitetów , którymi obdarzają się z hojnością. Większość tych wyrażeń składa się z porównania oblicza osoby wyzywanej do najbardziej odrażających rzeczy występujących w naturze lub nawet do rzeczy nie z tego świata. W innym przypadku wypominają sobie biedę swoja i swych bliskich. W takich przypadkach mężczyźni są równie dosadni jak kobiety , przy czym rozzłoszczeni zazwyczaj odwołują się do swych dzielnych czynów , liczą na palcach każde zdobyte coupe wzywając przeciwnika do tego samego , by ukazać który z nich jest dzielniejszy. W czasie tych kłótni często padają kłamstwa , które nie grają większej roli a jedynie zmieniała adresata z dodatkiem słów jak tchórz , złodziej itp. Zdarza się , że w ten sposób wyzywają się całe grupy. Grupa znad Platle czasami obraza się na grupę znad Yellowstone. Każdy podróżnik przebywający od jednych do drugich w okresie roku lub dwóch przynosi groźby , wyzwiska i wyzwania. Gdyby ich ktoś nie znał mógłby pomyśleć , że w razie spotkania doszło by do groźnej walki. Tym niemniej gdy spotykają się po tym pokazie gróźb zachowują się nadzwyczaj pokojowo . Przez miesiące pozostają ze sobą w dobrych stosunkach , lecz gdy tylko się rozdzielą mając między sobą rzekę , a więc nie mogąc się skrzywdzić , zaczynają swą wojnę wykrzykując przez rzekę straszne wyzwiska . Towarzyszy temu rzucanie kamieniami które nic sięgają polowy dystansu między nimi , oraz strzały w powietrze . Trwa to czasami dzień lub dwa po czym się rozchodzą przysięgając zemstę podczas kolejnego spotkania. 17 Godny uwagi jest tez fakt , że ludzie ci nigdy pierwsi nie złamali pokoju z innym narodem. W różnych okresach czasu pozostawali w dobrych stosunkach z Assinibomami , Plaskoglowymi , Ankarami , Arapaho , Czejenami , Wężami i innymi i kiedykolwiek te krótkotrwałe pokoje były łamane przyczyna leżała u innych . Przytoczywszy kilka dobrych ich cech czas odnieść się do tych nie tak bardzo chwalebnych. Po pierwsze są kłopotliwi i chciwi , w szczególności młodzi mężczyźni , kobiety i dzieci. Rozbici przy forcie lub placówce handlowej włóczą się wszędzie , męczą wszystkie domowe zwierzęta i kradną co popadnie . Mężczyźni szczególnie wojownicy są odważni i zuchwali. Kobiety hałaśliwe i o tendencjach złodziejskich . Żadni nie mają pojęcia o przyzwoitości i dobrych obyczajach. Indianie dniem i nocą uganiają się za kobietami , które zamężne czy nie wydają się być zupełnie nieświadome istnienia cnoty i niewinności nawet w wyobraźni. Nie zwracają przy tym uwagi na otoczenie . W rzeczywistości wydaje się , że są pozbawieni poczucia przyzwoitości , gdyż wolą być widziani niż ukrywać stosunki między ludźmi rożnej płci W przeciwieństwie do innych plemion za oszukiwanie młodych kobiet nie grozi żadna hańba czy kara , co bez wątpienia jest przyczyną rujnowania kobiecego charakteru . Między nimi znaczenie cnoty zanika. Skutkiem takich nielegalnych stosunków pozamałżeńskich są choroby , które w większym lub mniejszym stopniu dotykają całej ludności . Co więcej jest zbyt duża liczba niezamężnych kobiet a te zamężne są zaniedbywane przez mężów uganiających się za innymi. Mężatki nie są lepsze. Zazwyczaj przed ślubem są w jakiś związkach. Nie uważa się za rzecz nierozważną jeżeli przed ślubem mają jednego kochanka przy czym więcej , niż l czynią z nich kurtyzany. Wobec tego jeżeli można znaleźć uczciwa kobietę jest nią dziewczyna wychowywana od dziecka przez męża i wydana za mąż w wieku 10-13 lat 18. Starcy ,wodzowie i członkowie rady w sprawach dotyczących kobiet są bardziej przyzwoici. Nie są również tak zuchwali i otwarci jak młodzieńcy ale nadrabiają to żebraniem o wszystko czego zapragną. W obozie system żebrania zastąpiony został systemem bezzwrotnych pożyczek.
Starszym kobietom przypisuje się kradzieże , jako że mają w tym wprawę. Czasami giną małe rzeczy jak noże ,ozdoby czy sprzęty. W dużych obozach gdzie ,z braku miejsca ludzie zmuszeni są do pozostawiania skór bizonich przed domostwami, podczas zimy giną setki skór i innych przedmiotów.
W okolicach fortu mają dobrą okazję do kradzieży blaszanych kubków , noży , łyżeczek , narzędzi etc. , które znikają z zaskakującą prędkością. Tak zręcznie znikają , nawet przed oczami właścicieli ,że nie sposób złapać sprawców . Indianie nie kradną większych rzeczy tak jak bron czy konie ani białym ani między sobą. Nie można byłoby tego ukryć i właściciel odzyskał by swą własność. Jednakże wśród krewnych istnieje pewna wolność. Gdy komuś zostaną ukradzione lub zabite wszystkie konie zazwyczaj znajduje przyjaciół , którzy podarują mu inne , choć oczekują za nie zapłaty gdy poszkodowany powetuje swe straty. Pozostają w ciągłej obawie przed wrogami będąc narażeni na stratę wszystkich swych zwierząt o każdej porze ,więc zwyczaj stworzył powyższy plan by ocalić przynajmniej tyle by utrzymać się przy życiu. Jakkolwiek lubili by konie lub nie chcieliby się z nimi rozstawać , każdy z nich rozumie ze w razie ich utraty pomoc przyjdzie od sąsiadów . Zdarza się to tak często ,ze wytworzyło się zrozumienie , nie tylko pożądane lecz absolutnie konieczne w ich życiu plemiennym .Więc co wydaje się być na pierwszy rzut oka czynem sympatycznym i liberalnym jest tylko jedną z ciekawych zasad. W wielu sprawach kobiety i mężczyźni są równie kłopotliwi lecz najbardziej nieznośni są chłopcy od 9 do 14 lat. Pozostawiane są samym sobie , meczą rodziców i innych psocąc bez napomnienia czy nagany. Wśród innych narodów takie dzieciaki są trzymane z daleka od mężczyzn lecz w tym plemieniu są zawsze z przodu w każdym tłumie , zgromadzeniu czy w rodzinie. Wobec tego stają się nieznośni , a po kilku latach wyrastają z nich zuchwali ,odważni i twardzi młodzieńcy o których była mowa . Dorośli mężczyźni Wrony wyglądają zdecydowanie atrakcyjnie .Wojownicy są być może najprzystojniejszymi Indianami Ameryki Północnej 19. Wszyscy są wysocy ,wysportowani dobrze zbudowani. Mają odważne dzikie oczy i zdrowe zęby . Ubierają się elegancko i drogo. Jeden strój ma często wartość 2 ,3 lub 4 koni. Mężczyźni w tym wieku są schludni i czyści , lubią stroje i ozdoby , których przywdziewają mnóstwo oraz posiadają stroje odpowiednie na poszczególne okazje. Noszą długie włosy i splecione w warkocze . Do nich za pomocą gumy przymocowywane są pozostałe włosy , które szerokim płaszczem zwisają na kilka stóp wzdłuż pleców i związane są przy końcu i nakrapiane gliną. Mała ilość z przodu jest przycięta i postawiona .
Po obu stronach głowy zakładają " cukierki " z paciorków lub muszli wzdłuż których zawieszone jest kilka wampumów. Na codzień malują twarze na czerwono z odcieniem żółtym na powiekach. W uszach noszą przewiązane morskie, niebieskozielone muszle pocięte w kanciaste kształty . Muszle te z wybrzeża Kalifornii poprzez różne narody trafiają do Wron , którzy zyskują je w wymianie za inne towary.
Nie chcąc tracić porządku naszej opowieści zmuszeni jesteśmy teraz zadowolić się charakterystyką ogólną a różnorodne stroje noszone podczas różnych ceremonii opisane zostaną gdy rozpatrywać będziemy ich zwyczaje . Wystarczy zauważyć , że mężczyźni Wron jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny , są najbardziej efektowni spośród wszystkich plemion Wydawałoby się , że natura tyle uczyniła dla mężczyzn Wron że zupełnie zaniedbała kobiety. Spośród okropnych stworzeń o kształcie ludzi kobiety Wron przodują. Złe cechy , gorsze kształty ohydne nawyki, suknie i ciała pokryte brudem i tłuszczem , włosy krótkie i pełne wesz , twarze umazane krwią podczas żałoby po zmarłych krewnych i odcięte palce , tak że trudno znaleźć u której całą dłoń - oto główne cechy przyciągające uwagę obserwatora. Młode kobiety są ciężkie , grubiańskie o podejrzanym wyglądzie. Mają ostre , małe nosy , grube usta i czerwone powieki , co spowodowane jest chorobami wenerycznymi.
Ich odkryte ramiona pokrywa warstwa brudu tak głębokiego , że stanowi część skóry . Starych jędzy nie można porównać do niczego innego jak do wiedźm czy demonów.
Niektóre z nich mają monstrualne rozmiary ważąc 250 do 300 funtów , a ich nagie piersi wiszą niemal do pasa. Ciągle opłakując jakiś krewnych zazwyczaj widzi się je w starych skórzanych strojach , w gołych nogach , z krótko obciętymi włosami i twarzami umazanymi krwią i gliną. Tym niemniej , niektóre z nich maja bardzo ładne suknie które zakładają na pewne okazje ,lecz na codzień nie przywiązują do stroju żadnej wagi . Wydawałoby się dziwne , że tak przystojnych mężczyzn zadawalają tak brzydkie kobiety ,lecz nie wydają się oni mieć takiego samego ideału piękna kobiecego jak my. Gdy kobieta jest młoda i niezupełnie zdeformowana wydaje się być tak godna pożądania jak inne 20 Około polowa z nich posiada kilka żon , reszta tylko po jednej 21 . Własność męża i żony jest osobna , każdy posiada pewną ilość koni , ozdób i towarów. Nie będąc przyzwyczajeni do polegania na uczciwości partnera są zawsze przygotowani do nagłego rozstania w razie wielkiej kłótni rodzinnej.
Gdy z pewnych przyczyn decydują się rozstać , mąż zabiera pod swą opiekę chłopców , jeżeli nie są zbyt mali by rozstać się z matką , a dziewczynki pozostają z matką. Strzelby , łuki , amunicja i wszelkie instrumenty wojenne należą do mężczyzny podczas gdy garczki , naczynia , skóry i tego typu rzeczy przypadają kobiecie . Nie maja problemów z podziałem namiot jest jej , a konie i inne własności są wcześniej podzielone w przewidywaniu tego zdarzenia. Z takiego stanu rzeczy muszą wynikać spory dotyczące zakupu danego towaru za przychody z zimowego polowania. Ona dąży do zakupu towarów , które w końcu należałoby do niej , a on działa na swoją korzyść. Podczas tych różnic zdań , gdy istnieje między mmi uczucie , zazwyczaj zwycięża kobieta, W przeciwnym wypadku skóry są dzielone i każdy zakupuje za nie co chce . Okazują wielką miłość do dzieci , które otrzymują wszystko czego zapragną . Gdy zachorują rodzice nie szczędzą żadnych wydatków na usługi szamana, a gdy umrą okazują uczucie głębokiego smutku. Gdy ktokolwiek umiera , każdy z jego bliskich krewnych obcina sobie kawałek palca . Na stawie umieszczają siekierę lub nóż rzeźniczy i uderzają w to dużym kijem Czasami w stanie uniesienia , kładą palec na pniu i ucinają go nożem trzymanym w drugiej ręce . Cięcie często nie trafia na miejsce zgięcia i palec jest obcięty pomiędzy ,co wymaga długotrwałego leczenia i pozostawia kawałek wydłużonej, nieprzyjemnie wyglądającej kości . W ten sposób okaleczają swe ręce kobiety i mężczyźni dlatego trudno jest znaleźć wśród nich kogoś z całą dłonią. Jednakże mężczyźni zachowują kciuk i palec wskazujący lewej ręki oraz kciuk i 2 palce prawej by móc utrzymać strzelbę czy naciągnąć łuk , lecz nawet te palce wymagają czasem obcięcia , gdy pozostałe są już poucinane. 22 Wrony nigdy nie zawiązują ran lecz po wymazaniu twarzy krwią przykładają bukiet dzikiej szałwi aż do ustania krwawienia . Nigdy nie zmywają krwi z twarzy lecz pozwalają jej wyschnąć i zejść a następnie nacinają się na nogach i ponownie smarują się .
Z tej okazji również poświęcają włosy , obcinając je na krótko lub wyrywając garściami. W tym stanie żałobnik chodzi codziennie po wzgórzach zawodząc posępnie przez rok lub dłużej. Ubrany tylko w starą skórę , o bosych stopach , z gołymi nogami , brodzi w śniegu i błocie i zawodząc aż straci głos. Gdy w lecie obóz przemieszcza się , plemię Wron być może barwniejszy , żywszy obraz , niż jakiekolwiek inne. Na tą okazję kobiety i mężczyźni przywdziewają swe najlepsze stroje , liczne konie przyozdobione są bogato udekorowanymi siodłami i cuglami, a na łbach i ogonach mają szkarłatne kołnierze i przybrania z piór. Wojownicy przywdziewają bogato zdobione bluzy , przybrane frędzlami z ludzkich włosów i gronostajów oraz tak samo zdobione leginy. Głowy przystrajają w różny sposób, dziwnie barwnie i kosztownie. Jasno kolorowe koce przyozdobione misternie paciorkami oraz purpurowe leginy stanowią zasadnicza część stroju młodych mężczyzn lub tych których osiągnięcia wojenne nie nadają leszcze wyróżniającego przywileju noszenia ludzkich włosów. Mają oni barwnie pomalowane twarze . Włosy jak było opisane, a w uszach i na około szyi ciężkie i kosztowne dodatki z muszli i paciorków. Wymyślne kobiety mają purpurowe lub niebieskie płócienne suknie , inne białe kotyliony z skór jelenich pokryte na piersiach i plecach sznurami zębów łosia i muszlami. Suknie te po bokach i na dole przyozdobione są frędzlami. Frędzle przyozdobione są kolcami jeżozwierza i różnokolorowymi piórami. Za 100 zębów łosia można nabyć dobrego konia, a kosztują 50 dolarów. Suknia nie jest ukończona jeżeli nie ma 300 takich zębów których wraz z muszlami i skórą nie można by nabyć za mniej niż 200 dolarów. Podczas podróży kobiety wiozą przy siodle magiczne zawiniątko wojownika i jego tarczę. Jego pałaszcz , jeżeli go ma jest przywiązany po boku i zwisa w dół.
Mężczyzna opiekuje się swa strzelbą i resztą ekwipunku w gotowości na odparcie jakiegokolwiek nagłego ataku. Cały bagaż zapakowany jest na koniach , których są dobrymi znawcami. Garnki, kociołki itd. są umieszczone w tobołach przywiązanych sznurkiem u boku zwierzęcia . W siodle siedzi dziecko wystarczająco duże by kierować koniem bądź dwoje troje ,małych dzieci odpowiednio przymocowanych i okrytych by nie spaść 23. Niejednokrotnie widzi się na tym samym koniu dziecięce głowy obok łbów szczeniąt lub młodych niedźwiedzi . Namiot niesiony jest przez jednego konia a tyczki przez drugiego Mięso i inne zapasy są przechowywane w zabezpieczonych rolkach, są tak szybcy w pakowaniu , że złapanie i osiodłanie koni, zwinięcie namiotów i zapakowaniu na me wszystkiego zabiera im 20 minut. Imponująco wyglądają ich liczne i dobre konie. Zarówno mężczyźni i kobiety są wyśmienitymi jeźdźcami. Młodzieńcy wykorzystują tę okazję by się popisać przed kobietami. Wiele zalotów ma miejsce właśnie podczas podróży. Kolumna jest długa na kilka mil , żony są oddzielone od mężów , córki od matek i młodzi przedsiębiorczy zalotnicy nie tracą takiej okazji . Jadą obok siebie , kochają się , składają fałszywe obietnice - wykorzystują wszelkie środki by osiągnąć cel. W marszu poruszają się szybko , jeszcze szybciej gdy brakuje im mięsa . Jadą szybkim kłusem , czasami galopem , podróżują dziennie od 20 do 40 mil .Ogólnie , jednakże rozbijają obozy w odległości 10 - 15 mil24. Często wydaje się dziwny i barbarzyński widok kilkudniowego dziecka z główką narażoną na działanie słońca i zimna przywiązanego do kawałka kory lub drewna uwieszonego u siodła i podskakującego z każdym ruchem zwierzęcia. Jednakże w najmniejszym stopniu me wydaje się to być szkodliwe. O zachodzie słońca kawalkada zatrzymuje się. Miejsca pod każdy namiot jest oczyszczane i w przeciągu kilka minut zostają one wzniesione , konie się pasą a każda rodzina gotuje sobie kocioł mięsa.
Posiadając wiele dobrych zwierząt Wrony rzadko kiedy cierpią na brak mięsa w przeciwieństwie do plemion , które me mają tylu koni. . O każdej porze mogą zmienić miejsce obozowania w poszukiwaniu bizonów . Niewiele jedzą innych rzeczy od mięsa .W ich kraju można znaleźć dzikie czereśnie , śliwy i jagody oraz niektóre korzenie, lecz nie zbierają ich w ilościach wystarczających na stworzenie zapasu i jako że nie uprawiają gleby zależą całkowicie od polowań 25 .
Są dobrymi łowcami bizonów. Używają koni ,łuków i strzał , rzadko strzelb. Zdarza się tak gdy ze względu na zbyt głęboki śnieg dla użycia koni zmuszeni są do polowania na pieszo. W polowaniu na pieszo nie są tak dobrzy jak Kri czy Assniiboini , którzy posiadając niewiele koni mają więcej praktyki w takim rodzaju polowań. Potrafią zabić łosia czy jelenia z broni palnej, ale są pod tym względem gorsi od innych plemion . Nie kierują swymi polowaniami jak inni , nie mając żołnierzy do sprawowania kontroli 26 Każdy wyrusza na polowanie z tym , kto zechce z mm pójść. Czasami idą niemal wszyscy a niekiedy zaledwie kilku. Gdy wielu poluje na raz , zabijane są setki bizonów , mięso i skóry są dzielone i wszyscy powracają by pokazać to samo na koniu. Nie ma wśród nich ludzi biednych. To znaczy nie ma nikogo tak pozbawionego środków , żeby nie mógł pójść lub posłać kogoś na polowanie by zdobyć zapas mięsa. Pod tym względem są zamożniejsi od niektórych sąsiadujących z nimi plemion.
Inną wyjątkowo dobrą cechą ich charakteru jest to , że nie pozostawiają i pozwalają ginąć osobom starszym i niedołężnym jak jest to w zwyczaju innych plemion. Może to wynikać z faktu iż mają środki by ich transportować podczas gdy takich środków nie maja inni 27 .

BIOGRAFIA WODZA ZGNIŁEGO BRZUCHA ( Roden Belly )   DO GÓRY

Wśród plemion Wron wyróżniło się kilku wojowników , którzy okazywali dobrą znajomość sztuki dowodzenia podczas różnych wypraw przeciwko wrogom. Nieżyjący już Zgniły Brzuch może być zakwalifikowany do tych najlepszych . Gdyby człowiek ten posiadał te same możliwości działania niewątpliwie dorównałby Pontiakowi czy Tecumsehowi jednak jego poczynania ograniczone były do małych ataków na nieprzyjazne sąsiadujące plemiona, a że dowodził niewielką liczbą wojowników , przyjaciele jego muszą zadowolić się tym małym hołdem jego pamięci .
Swą karierę wojenna rozpoczął będąc jeszcze bardzo młodym człowiekiem dowodząc małymi oddziałami rabującymi konie Czejenom, Arapaho , Panacks, Siuksom i Czarnym Stopom . Na ogół wyprawy te były udane , zdobywano wielkie stada koni bez strat w ludziach , co jest głównym celem przywódcy. Gdyby podczas zdobywania koni zostali zabici jego wojownicy , z wyczynem tym nie szedłby w parze żaden zaszczyt. Jednakże wielokrotnie przeciwnikom udało się go dogonić i wtedy właśnie potwierdzało się iż umie dowodzić . Zawsze zachowywał środki ostrożności , wybierał dobrych , odpowiednio uzbrojonych ludzi , broń trzymając w pogotowiu i zawsze wycofywał się ze zdobyczą w stronę drzew wśród których mogliby się ukryć na wypadek ataku. Gdy ucieczka nie była możliwa umacniał się za drzewami , głazami i przyjmował bitwę. Takie potyczki z wrogiem zdarzały się często lecz fortuna mu sprzyjała. Podczas każdego wypady albo przywoził skalpy albo konie , nigdy nie tracąc nikogo ze swego oddziału . W wieku lat 30 został przywódcą narodu Wron. W drodze do wodzostwa pomogły mu też i inne rzeczy . Miał szerokie kontakty , uważany był za proroka czy szamana , który dla swych celów potrafił uzyskać pomoc sił nadprzyrodzonych . Nie robił przedstawień ze swych zdolności szamańskich, ofiary , palenia ,pieśni czy ceremonii lecz w ciszy i samotności modlił się do burzy o pomoc .Ogólnie nie był człowiekiem zgodnym lecz raczej spokojnym i zgryźliwym . Mówił niewiele , lecz w tonie rozkazującym Jego przewaga nad innymi objawiała się w czynach , decyzjach i w lekceważeniu bezpieczeństwa swojej osoby .
Gdy został uznany jako jedyny wódz całego narodu wydał wiele dobrych praw i zasad. Przewodniczył sądom , wybierał miejsca gdzie były dobre tereny łowieckie odpowiednie zarówno dla ich zwierząt jak i do obrony. Doprowadził do większego zakupu broni i amunicji. Ustanowił regularne warty zarówno dzienne jak i nocne i był tak czujny , że podczas jego życia nie dał swym wojowniczym sąsiadom szans na atak jego ludzi czy kradzież zwierząt. Wojownicy byli dobrze przygotowani i w ciągłym pogotowiu . Ktokolwiek zbliżał się do obozu został zabijany.
Po objęciu dowództwa przestał dowodzić małymi oddziałami i prowadził wojny na dużą skalę na terenach wrogów. Pierwszą dużą bitwę stoczył z wojownikami obozu Czarnych Stóp z około 80 namiotów nad rzeką Skorupiaka. Od miesięcy szpiedzy Zgniłego Brzucha obserwowali ruchy tego obozowiska. On sam zebrawszy wszystkich wojowników kierował nimi tak , by nie wzbudzić podejrzeń wrogów. Wydawałoby się ,że opuszcza ich kraj a w rzeczywistości okrążał ich. Chciał zaskoczyć ich na jakieś równinie . gdy się tego nie będą spodziewać.
Gdy od posłańców dowiedział się , że sytuacja mu sprzyja wzmożonym marszem przemieścił swój obóz w pobliże wrogów , nie będąc przez nich zauważonym. Pod osłoną nocy około 400 wojowników zbliżyło się jeszcze bardziej . Rankiem , gdy wrogowie szykowali się do wymarszu będąc rozciągnięci na równinie w promieniu kilku mil dał rozkaz do ataku . Uderzenie , które zniosło Czarne Stopy było straszne. Wojownicy byli dobrze uzbrojeni, konno i przygotowani wrogowie obarczeni kobietami , dziećmi i bagażem. Ich długa i cienka kolumna została dosłownie zmieciona przez dzikich wrogów. Ktokolwiek stawiał opór był zabijany, a kobiety i dzieci brane były w niewolę . Większość mężczyzn była w straży przedniej.
Naprędce skupili się i zaatakowali , lecz było ich zbyt niewielu . Mimo że przez jakiś czas walczyli dzielnie , wkrótce zmuszeni zostali do pozostawienia swoich rodzin i szukania ratunku w ucieczce. Inni zginęli broniąc swych dzieci. W sumie w wielogodzinnej ostrej bitwie poległo ponad 100 wojowników Czarnych Stop , 230 kobiet i dzieci zostało uwięzionych, a oprócz namiotów , sprzętu obozowego , zapasów Wrony zyskały ponad 500 koni. Straty Wron w bitwie wynosiły obok ciężko rannych 22 wojowników. W sumie było to wielkie zwycięstwo dla tych dzikich plemion rzadko mających okazję dokonania takich rzeczy choćby w połowie. Nie oskalpowali połowy wrogów , gdyż było ich zbyt wielu . Zaledwie garstce wojowników Czarnych Stóp udało się zbiec . Chłopcy zostali wychowani na wojowników, a dziewczynki na żony swych zdobywców . Miało to na celu uzupełnienie poprzednich strat w ludziach utraconych podczas ciągłych wojen z sąsiednimi plemionami . Poza Zgniłym Brzuchem wyróżnili się wtedy również inni , lecz on będąc wodzem zyskał największą chwałę. Inni liczyli poszczególne coup , on wszystkie . Imię jego wysławiane było miesiącami w pieśniach we wszystkich obozach. Na jego namiocie wyrysowana została scena walki z nim jako figurą centralną . Na tyczkach po odtańczeniu zostały powieszone skalpy Bluza, leginy, a nawet bizonie okrycie zostały ozdobione frędzlami z włosów jego wrogów. Strój taki mógł być noszony tylko przez tego , który zdołał zabić tylu wrogów by przyozdobić strój ich skalpami.
Jak to się zdarza w sprawach ludzkich po osiągnięciu szczytu następuje spadek . Pokładając zbytnie zaufanie w swoje siły i podniesiony na duchu zwycięstwem , wbrew radom wodza , naród podzielił się na kilka obozów. Ponownie uciekłszy spod kontroli swego generała i wybranego przywódcy , podzielili się na mniejsze grupy . Każda z nich udała się w innym kierunku na polowanie . W zwyczaju tych Indian leżało również odwiedzanie raz lub dwa razy do roku narodów zamieszkujących tereny za Górami Skalistymi . Jak już zostało wspomniane wyprawy te miały charakter handlowo - wymienny. Czasami nawet docierali do Kiowów i Komanczów, a zdarzało się , że i w pobliże hiszpańskich osad Taosu i Santa Fe . W czasie takich wypraw napotykali plemiona, z którymi żyli w pokoju , lecz zawsze narażali się na ataki ze strony większych "wrogich narodów . Za każdym razem zyski w koniach, ozdobach itd., bądź zakupionych, bądź ukradzionych były wystarczającą pokusą by spróbować . Wrony są odważnymi i aktywnymi ludźmi i nie rozważają niebezpieczeństwa gdy wyprawa zapowiada się pomyślnie .
W owym czasie gdy Wrony podzieliły się dla wyżej wymienionych celów w małe grupy , jedna z nich składająca się z 30 lub więcej namiotów rozłożyła się obozem u źródeł rzeki Cheyenne za pierwszym łańcuchem Gór Skalistych , Czarnymi Wzgórzami ( The Black Hills). Czejeni , wrogi lud od którego rzeka ta uzyskała swoją nazwę , w zasadzie opuścili przed kilku laty te tereny i przenieśli się na południowe ramię rzeki Platte .Tu po pewnym okresie czasu odnieśli duże szkody na skutek ataków wojennych Komanczów i zmuszeni zostali do powrotu na dawne tereny, na krótko zanim mała grupa Wron przedsięwzięła swą wędrówkę.
Czejeni liczyli wówczas około 300 rodzin , mieli wiele koni, dobrych wojowników i byli chyba najlepszymi jeźdźcami na świecie. Spostrzegłszy zbliżanie się wroga okryli się , zaatakowali w nocy i zabili niemal wszystkich. Kilku zaledwie udało się zbiec w ciemnościach by donieść tę smutną wiadomość swoim ludziom lecz reszta , mężczyźni , kobiety i dzieci zostali zabici bez różnicy . Do niewoli wzięto kilka osób , które niezależnie od pici i wieku zostały poddane najwymyślniejszym torturom. W przeciągu tygodnia lub dwóch ci którzy uciekli dotarli do obozów swoich ludzi , którzy rozesłali innych na poszukiwania pozostałych , rozsianych po kraju. Ich głównym celem było odnalezienie wodza Zgniłego Brzucha i nakłonienie go do ponownego przyjęcia tytułu głównodowodzącego . Przebywał on wtedy u Plaskogłowych , lecz Wrony przemieszczają się szybko a z takim pośpiechem zbierali siły ,że w przeciągu miesiąca wszyscy z wodzem na czele zgromadzili się w swym kraju gotowi do walki.
Ich obóz prezentował się okazale. Wszyscy mieli nakaz być w pełnym uzbrojeniu , gotowi na inspekcje wodza. Jak obecnie , można było zaobserwować dystynkcje każdy wojownik był ozdobiony w sposób wskazujący na swą pozycję. Całkowite dowództwo spoczywało w rękach Zgniłego Brzucha , lecz pozostali wodzowie również zasługują na uwagę np. Długie Włosy (Long Hair) , Mały Biały Niedźwiedź ( The Littłe White Bear ), Żółty Brzuch ( Yellow Belly) , Dwie Twarze (Two Faces ) itd. , pod komendą których pozostawały duże grupy stronników. Ci mniejsi wodzowie stanowili Radę Zgniłego Brzucha (Launci of Rotten Belly ), wszyscy byli dobrze wprawieni w Indiański sposób prowadzenia walki , wielokrotnie dając dowód swego męstwa i umiejętności na oczach ich głównego dowódcy. W sumie było tam około 600 wojowników lub jedna czwarta wszystkich zdolnych do noszenia broni. Byli oni wybierani , nie młodzi początkujący ludzie , lecz osoby które już powalały wrogów , prowadziły wyprawy wojenne i dały inne dowody zapału i zdolności w godzinie niebezpieczeństwa . Wszyscy dosiadali rączych koni. Ubrani byli w barwne i kosztowne stroje , broń trzymali w największym porządku, a twarze umalowali w sposób jaki czynili to przed wyruszeniem na każdą ryzykowną wyprawę. Klan po klanie mijał podczas przeglądu wodza , którego czujne oczy skierowane były na ich broń i zwierzęta , znajdując niekiedy wady i usterki u jednego bądź drugiego , który otrzymywał nakaz dokonania poprawek.
Wódz podczas tego rodzaju parad , a w rzeczywistości podczas wszelkich publicznych ceremonii , wkładał wszelkie posiadane insygnia . Jego wojenny pióropusz z orlich piór sięgał aż do ziemi nawet gdy dosiadał swego wysokiego i potężnego konia. Bluza i płaszcz były przyozdobione włosami ze skalpów wrogów .Gdzie ich nie było widniały rysunki upamiętniające niektóre z jego dzielniejszych czynów. Przemarszowi towarzyszyło bardzo wiele hałasu. W dolinie rozlegał się dziko i obco płacz żałobników po zabitych krewnych a na twarzach wojowników malowało się posępne i surowe zdecydowanie. Panowała jedna myśl , jeden umysł. Jeden zamiar prędkiej i strasznej zemsty.
Gdy wszystko zostało sprawdzone i zatwierdzone wódz zwołał radę i w kilku zdaniach wyjaśnił swe decyzje i plan działania . Mianowicie zdecydował opuścić obóz i z cała silą ścigać Czejenów aż do skutku , nawet gdyby przyszło ścigać ich do Nowego Meksyku . Wraz z członkami rady złożył uroczystą przysięgę , że nie powróci dopóki w pełni nie pomści straty swych ludzi.
Decyzja ta została ogłoszona w obozie , dwa dni zostały przeznaczone na przygotowania i trzeciego cały wyżej opisany oddział wyruszył w pośpiechu w stronę kraju Czejenów.
Nie jest naszym celem opisywanie tej wyprawy dzień po dniu. Wystarczy powiedzieć , ze posuwali się z wielką ostrożnością , która wraz ze znajomością terenu umożliwiła im posuwanie się nie będąc odkrytymi. Gdy zbliżyli się do miejsca , gdzie spodziewali się zastać wrogów podróżowali głownie w nocy, w dzień odpoczywając. Klika mil z przodu posuwali się zwiadowcy badający teren i przekazujący informacje do głównej kolumny. Nie przeszli nawet stopy ziemi , której zwiadowcy nie obserwowali godzinami z sąsiednich wzgórz. W ten sposób chcąc zaskoczyć wrogów , zmarnowali wiele czasu , gdyż po dotarciu do miejsca bitwy okazale się , że Czejenowie zbiegli wraz z obozem kilka dni wcześniej . Nie jest trudno odnaleźć ślad pozostawiony przez cały obóz wobec czego wódz mógł obliczyć , z pewnym stopniem dokładności jak daleko z przodu mogli się znajdować i ile czasu wymagać będzie ich złapanie. Zbadawszy miejsce byłego obozu pospieszyli zbierać ludzkie kości i czaszki , które jak sądzili należały do zabitych członków ich plemienia. Po opłakaniu ich , okaleczeniu się i złożeniu duchom obietnic obfitej zemsty wykopali duże doły i pochowali je , co było przeciwne ich zwyczajowi. Ciała zmarłych są bowiem zazwyczaj owijane i umieszczane na drzewach. Lecz były to tylko kości i nie widzieli innego sposobu pochowania ich. Zrobili tak , by choć uchronić te szczątki przed dalszą obrazą ze strony przechodzących wrogów.
Podczas tej ceremonii wódz wygłosił wielką przemowę , którą zręcznie podniósł ducha wojowników . Ponowili przysięgę sprawdzili broń i jeszcze szybciej ruszyli w drogę. Po 10 dniach znaleźli się w dolinie nawodnionej przez rzekę Arkansas gdzie odnaleźli świeże ślady niedalekiej bytności Czejenów , które zmusiły Zgniłego Brzucha do posuwania się z wielką ostrożnością i rozesłania najlepszych zwiadowców . Ci wkrótce przynieśli pewne informacje o lokalizacji obozu wroga , po zbliżeniu się do niego w nocy. Następnej nocy rozmieścili się wzdłuż 2 strumieni między którymi byli rozbici Czejenowie. Wojownicy Wron ukryli się w dolinach strumieni między drzewami , w odległości mili od obozu tworząc po każdej stronie rozciągniętą z ludźmi rozmieszczonymi co 10- 20 kroków. Jeden oddział dowodzony był przez Zgniłego Brzucha a drugi przez Małego Białego Niedźwiedzia. O wschodzie słońca wzdłuż obu strumieni wysłanych zostało 7 wojowników , którzy przebiegając między końmi Czejenów i obozem powoli przeprowadzili zwierzęta w kierunku głównych sił pozostających w ukryciu. Czejeni widząc tylko kilka osób zabierających konie rzucili się pieszo w pogoń , w różnej odległości. Jakieś 60 , 80 osób główni wojownicy , wciągani byli między 2 linie , które równocześnie wydały okrzyk wojenny i otoczyły ich. Nikt nic zdołał uciec. Jeden wystrzał z broni i luków i wszyscy zginęli Wtedy inni wybiegli z obozu i byli tak samo zabijani. Niewielu pozostało w obozie . Zaatakowano ich - niektórzy zbiegli lecz każdy napotkany mężczyzna był zabijany . Atak ten zakończył się całkowitym zwycięstwem Wron . Ponad 200 wrogów zginęło , a 270 kobiet i dzieci wzięto w niewolę. Do podziału zyskali obok całego sprzętu obozowego , towarów i ozdób ponad 1000 ludzi.28
Ich straty wnosiły 5 zabitych i 10 - 15 rannych . Osiągnąwszy cel wyprawy , powrócili do swoich zachęceni zwycięstwem i zadowoleni z zemsty. Okoliczności te sprowadzają życie wodza Wron do roku 1833 , kiedy to cały naród mógł liczyć 800 rodzin . Licząc średnio 8 osób przypadających na l namiot stanowiłby około 6400 ludzi. W owym okresie do Arkansas szybko posuwały się masy ludności , których liczba na żyznych równinach nawadnianych przez tą rzekę zwiększała się z każdym rokiem. Przypadek chciał , że powracający do domu oddział Wron natknął się na karawanę emigrantów lub raczej przednia straż Indian spotkała się z kilkoma maruderami należącymi do ekspedycji. Po ruchu ramion imitujących lot wrony , biali zrozumieli , ze należą to tego narodu i będąc świadomi ich przyjaznych skłonności ostrzegli ich by się nie zbliżali do wozów gdyż leżeli na nich chorzy na ospę. Z trudem przyszło białym przekonywanie o niebezpieczeństwie grożącym im w razie zbliżenia -się , a ci nie wierząc , lub nie zdając sobie sprawy z konsekwencji , zgromadzili się wokół emigrantów targując się o konie i inne przedmioty. Trzeba oddać tym ludziom sprawiedliwość . Usiłowali za wszelką cenę nie dopuścić do zarażenia Indian. Próbowali dogadywać się z nimi w pewnej odległości od chorych ale bezskutecznie zamin się rozstali wielu uległo zarażeniu. Choroba zaczęła się ujawniać zanim dotarli do domów, a gdy przybyli do obozu przeszło polowa była chora. Nie ma potrzeby rozpisywać się nad nieszczęściem , rozpaczą i śmiercią , która zapanowała. Wielokrotnie opisywana była zgubność ospy wśród ludności rdzennej w tym przypadku było podobnie , wyzdrowiała jedna na 6,7 osób . Jak tylko było to możliwe po powrocie wojowników obóz podzielił się na małe grupy , które udały się a różnych kierunkach. W nadziei ucieczki przed zarazą rozproszyli się w górach Zniknął cały porządek Nikt me chciał dowodzić czy radzić. Zarówno zmarli jak i chorzy pozostawiani byli wilkom, a każda rodzina usiłowała ratować się na własną rękę . Działając w ten sposób na pewno cos zyskali. Przynajmniej infekcja nie miała tak fatalnych skutków jak wśród plemion osiadłych. Rozwijała się przez resztę jesieni i zimę , lecz osłabła wraz z wiosną. Od obozu do obozu , po całym kraju zostali rozesłani biegacze i pozostałości narodu raz jeszcze zebrały się w pobliżu źródeł rzeki Big Horn. Straszne były uroczystości żałobne . Mówi się , że krewni zmarłych odcięli sobie ponad 1000 palców . Spośród 800 namiotów , które to naliczono uprzedniego lata pozostało zaledwie 360 i to słabo zaludnionych . Od tego czasu liczba ich powoli wzrastała aż w chwili obecnej : l856 osiągnęła stan około 460 namiotów. Zgniły Brzuch uszedł zarazie, wyzdrowiał też Mały Biały Niedźwiedź lecz szeregi jego niegdyś dumnych wojowników strasznie zeszczuplały 29 . Istniejąca wtedy sytuacja narodu wymagała by pojawił się ktoś , kto przywróci jakiś porządek by nie stali się łatwą zdobyczą swych starych potężnych wrogów Siuksów i Czarnych Stóp. Wtedy właśnie wódz odkrył swe talenty i mądrość rzadko spotykaną wśród barbarzyńców i zasługującą na najwyższą pochwałę.
Najpierw zarządził spis wszystkich mężczyzn , kobiet i dzieci , potem policzył zdolnych do noszenia broni, a na końcu zaznaczył ilu dorosłych zarówno kobiet i mężczyzn , pozostało niezamężnych . Tym nakazał znalezienie sobie małżonków bez straty czasu , lecz unikanie związków z krewnymi. W reorganizacji rodzin w znacznym stopniu dopomogły wzięte do niewoli kobiety Czejenów. Niektóre z nich zbiegły podczas ogólnego zamieszania będącego następstwem choroby, a że naród ten był już kiedyś zakażony ospą niewiele więźniów zmarło. Przez niestrudzony wysiłek , przymusowe małżeństwa i równą dystrybucję broni , koni i innych rzeczy , wodzowi udało się przywrócić coś na kształt porządku , lecz by móc się skutecznie bronić przed potężnymi i wojowniczymi sąsiadami trzeba było osiągnąć jeszcze wiele. Zdawał sobie sprawę że coś więcej musi być zrobione by przywrócić nadizieję. Konieczne było jakieś wielkie przedsięwzięcie by zdobyć towary , broń , amunicję i inne rzeczy konieczne do egzystencji. Zawsze leżało w zwyczajach niedouczonych barbarzyńców obarczanie białych winą na wszystkie choroby i inne zło . Okazują duże skłonności do obwiniania białych. Różnica przyzwyczajeń i zawodów wraz z podejrzliwym strachem jakim zapatrują się na pismo , obrazy i książki sugeruje im siły nadprzyrodzone oraz czary odpowiedzialne za czynienie zła. Jeżeli tak przedstawia się sytuacja i biali są przyczyną kłopotów , jak bardziej wydaje się to prawdopodobne w przypadku ospy , z którą zetknęli się w momencie spotkania karawany Indianie rzadko rozstrzygając fakty , działają impulsywnie. Mimo ze biali powoływali się na fakt iż zrobili wszystko by uchronić Indian przed zarażą , ci mając na uwadze wyłącznie przyczynę swej klęski poprzysięgali wywrzeć zemstę na jej sprawach . Było to głównym celem Zgniłego Brzucha . Indianie ci nie mieli morderczych skłonności , żyli więc z białymi na przyjaznej stopie i wielu członków rady przeciwstawiało się czynieniu szkód handlarzom i traperom za cierpienia spowodowane przez nieznajomych . Wszystkie sprawy rozstrzygane na radach , by okazać się sukcesem , wymagają jednomyślności, z czego Zgniły Brzuch zdawał sobie sprawę. Był również świadomy , że samo wspomnienie przyczyny ich nieszczęść nie odniesie pożądanych rezultatów jeżeli nie zostanie poparte jakąś winą . Długo pielęgnowanym marzeniem tego wodza , do spełnienia którego dążył cale życie , było obrabowanie fortu Amerykańskiej Kampanii Futrzanej znajdującego się na terytorium Czarnych Stóp u ujścia rzeki Mani. Mógł przedstawić wiele nieodpartych argumentów by uzyskać poparcie dla takiego posunięcia. Czarne Stopy były ich wrogami, a fort ten zaopatrywał ich w strzelby ,amunicje , noże i inne sprzęty wojenne. Naród ten również zabił wielu białych, a ci którzy pozostali ich przyjaciółmi po utracie tylu pobratymców nie zasługują na los lepszy niż oni. Ponadto wszystkie przechodzące obok fortu i kierujące się do krain Wron oddziały wojenne zaopatrywane były tam w amunicję i większość skradzionych Wronom koni była tam zakupywana. Co wiecej , w obecnym zredukowanym stanie nie byli w stanic stawić czoła Czarnym Stopom. Większość broni została pochowana wraz z właścicielami. Mieli niewiele amunicji. Podczas zarazy wiele koni zaginęło , zostało zabitych i ukradzionych. W rzeczywistości posiadali bardzo niewiele . Ledwie byli zdolni by się utrzymać, a co dopiero bronić się przed potężnym narodem. Wszystkie te i wiele innych argumentów zostało przedstawionych na posiedzeniu rady ukazując , że tego rodzaju akcja jeżeli uwieńczona sukcesem pokryłaby straty , zrujnowała wrogów i byłaby zemstą na białych , którzy byli główna przyczyną ich obecnej słabej kondycji. Propozycja ta zyskała poparcie całego narodu. Jednakże inni wodzowie równie silnie mimo zgody na rabunek w celu uzyskania towarów , nie wyrazili zgody na zabijanie ludzi. Na skutek tego zdecydowano przystąpić do oblężenia i wezwać kupców do opuszczenia fortu, a dopiero potem zrabować towary , których wartość wówczas wynosiła 15 lub 20 tysięcy dolarów w broni i innych rzeczach nadających się na wojnę czy polowanie. Oprócz tego znajdywały się tam duże ilości zapasów , ubrań itd. Mały Biały Niedźwiedź miał wyruszyć naprzód z oddziałem złożonym z 30 mężczyzn i zbadać teren podczas gdy reszta miała przygotować się do przetransportowania całego obozu w okolice fortu. Byli tak pewni zwycięstwa , że przygotowali około 1000 toreb umieszczonych przy siodłach , na których mieli przetransportować spodziewany łup. Oddział zwiadowczy wyruszył 10 dni przed główną grupą , która wolno poruszała się z namiotami i rodzinami przez region pełen bizonów zatrzymując się na dzień lub dwa by ususzyć mięsa mającego pomóc przetrzymać oblężenie . W sumie na 360 namiotów było 1100 -1200 mężczyzn zdolnych do noszenia broni , lecz jak zostało to zauważone posiadali jej mało. Oddział zwiadowczy przejechał niemal przez cały kraj Czarnych Stóp bez napotkania jakichkolwiek znaków swych wrogów , którzy o tej porze roku odwiedzali niektóre placówki Kompanii Zatoki Hudsona ( Hudson 's Bay Company ) usytuowanej nad dopływami rzeki Missouri. W nocy zbliżyli się do fortu, a w dzień prowadzili obserwację , zaznaczając liczbę osób. Z sąsiednich lasów i wzgórz mogli dojrzeć niezauważeni ile biali posiadali koni , jak ich strzegli oraz zbadać najodpowiedniejszy teren na rozbicie obozu poza zasięgiem strzału fortu. Dokonawszy obserwacji wyruszyli w kierunku swoich składając wodzowi pomyślny raport. Wszystko wydawało się zachęcać do tego przedsięwzięcia. W pobliżu fortu było wiele bizonów dzięki czemu można było zdobywać mięso podczas oblężenia, a nieobecność wrogów pozwalało nie troszczyć się o ewentualny atak na obóz . Wracali podniesieni na duchu. Tak spieszno im było by powrócić do swoich i przyśpieszyć wyprawę , ze zaniedbali zwykle środki ostrożności podejmowane podczas poruszania się w nieznanym wrogim kraju. Zamiast sprawdzenia terenu , jak czynili to wcześniej rozproszyli się po wzgórzach i polowali na zwierzynę za pomocą broni palnej. Takie postępowanie wkrótce zwróciło uwagę oddziału Czarnych Stóp , który właśnie podążał przeciw Wronom. Wiedząc , że w pobliżu znajdują się obcy ukryli główne swe siły i wysiali na rozpoznanie zwiadowców , którzy w przeciągu dnia dostarczyli informacji o zauważonym małym oddziale ludzi . Nocą cale siły Czarnych Stóp przeniosły się w pobliże obozu swych wrogów , gdzie zatrzymali się i wysłali kilku doświadczonych zwiadowców by podsłuchali o czym rozmawiali . Udało im się to i wrócili z wiadomościami o liczbie przeciwnika oraz miłą wiadomością , że byli nimi ich starzy i zagorzali wrogowie , Wrony. Oddział Czarnych Stop liczył około 160 wojowników i dowodzony był przez wypróbowanego i doświadczonego wojownika Cętkowanego Łosia (Spottes Elk ).
O świcie gdy większość Wron jeszcze spała, a ich broń leżała niedbale rozproszona nastąpił atak i bardzo szybko większość Wron została zabita lub unieszkodliwiona . Część walczyła jak mężczyźni, lecz kilku uratowało się ucieczką . Oprócz czterech którzy zdołali zbiec i dotrzeć do swoich zginęli wszyscy , wraz z wodzem Małym Białym Niedźwiedziem . Wielka była żałoba i straszne przysięgi zemsty. Mały Biały Niedźwiedź był ulubieńcom swoich , był miłym o szerokich horyzontach Indianinem, a blisko spokrewniony ze Zgniłym Brzuchem był mu wielką pomocą . Jego popularność w żaden sposób me stała na przeszkodzie sławy głównego wodza , lecz raczej przez poddanie jego rozkazom i pomoc we wszystkich wyprawach zyskiwała na wartości . Zgniły Brzuch powszechnie wygłosił swe silne postanowienie , że albo zginie i pozostanie już na ziemi Czarnych Stop albo dokona obfitej zemsty. W tym momencie bardziej niż kiedykolwiek ważniejsze stało się zdobycie fortu . Mając zapasy i amunicję mogli by stawić czoła potężnym wrogom na którego kraju obecnie się znajdowali.
Gdy tylko ucichł pierwszy wybuch żalu obóz został zwinięty i szybkim marszem , choć z zastosowaniem wszelkich środków ostrożności by ukryć swą obecność przeniesiony w pobliże placówki . Około l sierpnia 1835 r rozbili się przy Sosnowym wzgórzu , 20 mil na wschód od fortu . Tu wszyscy się zebrali , by po raz ostatni rozważyć sytuację i dokonać przygotowania przed przystąpieniem do tak inną od ich wcześniejszych dokonań akcji . Tu również spotkali białego dobrze znanego im trapera Jamesa Coatsa . Po wiosennym polowaniu w Górach Skalistych wracał do fortu sprzedać skóry bobrów . Przez kilka lat mieszkał on wśród Wron , dosyć dobrze znał ich język i miał wśród nich przyjaciół . Obawiano się , że mógłby donieść w forcie o ich zamiarach. Indianie zmusili go do pozostania z nimi w celach rabunkowych , co znając jego zdradziecki charakter , mogło być prawdą choć jak się wydaje jego zachowanie tej opinii nie potwierdziło Amerykańskie Towarzystwo Futrzarskie , po znacznych trudnościach , zdołało rozpocząć handel z Czarnymi Stopami w roku 1829 . Ten potężny i groźny naród niegdyś udawał się w górny bieg rzeki Missouri wzdłuż rzek Maria i Belly w sezonie zimowym w poszukiwaniu skór bobrów i bizonów . Następnie zabierali je do placówki Kompanii Zatoki Hudsona nad rzekę Saskatchewan i wymieniali na broń itp., by kontynuować polowania. Na skutek ciągłych potyczek z białymi traperami w Górach Skalistych, u źródeł Missouri powzięli śmiertelną nienawiść do wszystkich białych , którą żywią w znacznym stopniu do dziś . W bitwach tych traperzy niezmiennie wygrywali jeżeli byli w dużych grupach, lecz podzieleni na mniejsze grupki polujące na bobry byli wybijani. W sumie odnosili większe straty, lecz wielokrotnie walczyli desperacko i zabijali wielu Indian.
W roku wyżej wspomnianym , kampania wysłała do nich kilku ryzykantów i tłumacza z fajką pokoju oraz prośbą o pozwolenie na wybudowanie fortu , obiecując sprzedaż rzeczy im niezbędnych po niższej cenie niż Brytyjczycy i oszczędzając im w ten sposób kłopotów związanych z zabieraniem skór do odległych placówek . Ci po wielu pertraktacjach zgodzili się i została wybudowana placówka , dobrze zaopatrzona w potrzebne im rzeczy 30. Wciąż jednak obie strony żywiły rożne podejrzenia Fort został wybudowany z pali ,otoczony wysoką palisadą tworzącą kwadrat. Domy stały wzdłuż boków, a w dwóch rogach stanęły wieże zaopatrzone w działa małego kalibru i muszkiety , będące zawsze naładowane na wypadek jakiegoś ataku. Podczas jesieni i zimy przebywało tu zazwyczaj 30 do 50 mężczyzn , wczesną wiosną większość z. nich wysyłana była łodziami załadowanymi skórami w dół Missouri pozostawiając w forrcie jakieś 10 do 15 osób na okres lata. W sierpniu lub wrześniu z Portu Union przychodziły coroczne zapasy , wraz z którymi przybywało 30 lub 40 ludzi. W ten sposób zanim Czarne Stopy wracały z angielskich placówek z północy , gdzie zawsze udawali się latem , fort otrzymywał zapasy i wzmacniany był ludźmi 31.
Właśnie wtedy Wrony jako że wiedzieli o tych ruchach spodziewali się zdobyć fort przez zaskoczenie lub zmusić załogę do poddania się rozpoczynając oblężenie. Dowódcą fortu w momencie gdy dotarli w lego pobliże był pan Aleksander Culhertson , doświadczony i odważny człowiek , który następnie został głównym agentem kompanii na terenie całej górnej Missouri32. Przed laty był on handlarzem wśród różnych plemion , mówił płynnie kilkoma językami i był dobrze zaznajomiony interesami , charakterem i zwyczajami Indian. Choć nieświadomy wrogich zamiarów Wron, a nawet ich zbliżania się nie zaniedbał środków ostrożności koniecznych w kraju otoczonym przez groźne i wojownicze plemiona. Dniem i nocą na wieżach byli strażnicy, a ludzie oprócz stróżowania koni byli zaangażowani głownie do prac wewnątrz fortu. Zwierzęta były trzymane zaledwie kilka kroków od bramy.
Ze wzgórz na drugim brzegu Missouri zwiadowcy Wron mogli obserwować niezauważeni to co się tam działo. Szybko zauważyli , ze jest on dobrze strzeżony, a zdobycie go przez zaskoczenie nie jest możliwe. Musieli więc skorzystać z planu alternatywnego i rozpocząć oblężenie. Nocą jakiś 25 - 30 mężczyzn ukryło się przy brzegu ok. 100 jardów od bram Fortu i gdy tylko konie zostały wyprowadzone na popas wskoczyli między zwierzęta, a straż i je uprowadzili. Strażnicy wypalili , ale chybili. W ten sposób zostało odcięte to źródło żywności.
Wkrótce potem ukazał się cały obóz. Indianie wznieśli swe namioty w trzech grupach z trzech stron fortu , ale pozostając poza zasięgiem dział. Przód fortu pozostał nie pilnowany, gdyż. lego mieszkańcy nie mieli ani łodzi ani koni więc nie mogli zbiec z jakąkolwiek własnością. Dawało im to jednak możliwość bezpiecznego ewakuowania się brodem przez rzekę.
Wtedy Zgniły Brzuch z kilkoma innymi Indianami udał się do fortu żądając pozwolenia na wejście , obiecując w zamian zwrócenie koni. Mówił bardzo przyjaźnie , stwierdził że nie maja zamiaru nikogo skrzywdzić , że są w drodze by odnaleźć Czarne Stopy itd. Miało to na celu przekonanie się o sile pozostającej w forcie oraz o ilości dostępnych zapasów.
Drugiego bądź trzeciego dnia oblężenia Traper Coast przybył do fortu i po raz pierwszy ujawnił Culbertsonowi prawdziwe zamiary Wron, radząc mu nie wpuszczanie ich pod żadnym pozorem. Z pewnością dobrze to o mm świadczy , lecz Coast również bardzo dokładnie wypytywał się na temat ilości dostępnych zapasów. Możliwe jest , że w tym celu został tam wystany przez Indian. Nawet jeśli tak , to nie udało mu się uzyskać ani pozwolenia na wejście ani informacji. Oblężenie zaczęło się w niefortunnym momencie kiedy to w forcie brakowało żywności . Uprzedniej zimy mało było bizonów , Czarne Stopy ususzyły niewiele mięsa, a jeszcze mniej wymienili w forcie. Dwa miesiące wcześniej skończył się cały zapas mąki , chleba , wieprzowiny itd., choć nie mieliby problemów z zaopatrzeniem się w żywność gdyby im tego nie utrudniły Wrony , gdyż w pobliżu fortu było wiele bizonów. A wyglądało tak ,że w zapasie mieli tylko niewielką ilość suszonego mięsa. Jednak by wywrzeć na Indianach wrażenie , że mają żywności dostatek niemal połowę zapasów rzucili im za palisadę , gdy przyszli oni prosić o mięso. Może wydawać się dziwne , że oblężeni pozwalali wrogom podchodzić blisko palisad i pertraktować każdego dnia nie będąc ostrzeliwanym jednak dla znających naturę handlu futrami i zwyczaje Indian nie jest to zaskoczeniem. Kompania dążyła do rozmieszczenia swych placówek wśród wszystkich plemion i wszędzie starała się działać pojednawczo. Nie leżało w Jej gestu używanie siły , czynili to tylko w obronie własnej i ekstremalnych przypadkach . Gdyby Cilberlson zabił jakiegoś z tych Indian , stanowiłoby to wielką przeszkodę na drodze umieszczenia placówki handlowej w ich kraju jak również zniweczyło by nadzieję ewentualnej ucieczki, gdyby zostali zmuszeni do opuszczenia fortu. Indianie w zasadzie siedzieli spokojnie w swym obozie lub polowali w pobliżu na bizony obserwując jednocześnie fort dniem i nocą , gdyż doszli do przekonania , że wkrótce poddadzą się z braku zapasów. Z drugiej strony załoga zdając sobie sprawę , ze oblężenie może długo potrwać , zmniejszyła swoje racje żywnościowe do innej niż jednej czwartej zwykłego wyżywienia. Wielokrotnie przychodziły Wrony i miały miejsce pertraktacje , które niczego nie wnosiły. Sytuacja po dwóch tygodniach się nie zmieniła z wyjątkiem tego , że oblężonym zabrakło zapasów. Zjedzono nawet ulubione psy.
Musieli się tez nawet uciec do spożywania niewygarbowanych skór , w które owinięte było suszone mięso. Mimo , że pokryte brudem , tłuszczem i farbą zostały pocięte i ugotowane. Powstała substancja mająca konsystencję kleju , która mimo ze odrażająca służyła podtrzymaniu o kilka dni życia. Po zjedzeniu skór pozostały tylko rzemienie , które również zostały ugotowane i zjedzone . Sytuacja stała się poważna . Większość zatrudnionych w forcie była Kanadyjczykami , którzy mimo że twardzi, gdy dobrze odżywieni i chełpliwi zawsze jako pierwsi zaczynali narzekać lub buntować się . Żądali oni od Culbertsona porzucenia fortu nim wszyscy pomrą z głodu . Głośno wyrażali swe niezadowolenie i przeklinali go za jego rzekomą chęć ujrzenia wszystkich martwych .Ten jednak był człowiekiem , który zdecydowawszy się na coś niełatwo z tego rezygnował czy to na skutek niezadowolenia swych ludzi czy z powodu oblężenia Indian. Wiedział , że jeżeli jeszcze trochę wytrzymają to powrócą Czarne Stopy , którzy już powinni się byli zjawić, jak również przybędą coroczne zapasy. Poddanie się w momencie gdy zaczęły się trudności wydawało się mu czynem złym i tchórzliwym. Jednak mijał dzień za dniem nie przynosząc nic poza wzrastającym głodem - stare skóry , buty i wszystkie odpadki zostały chciwie zjedzone. Nie pojawiła się żadna otucha, ludzie zaczęli posępnie spoglądać na siebie i stali się zbyt słabi by cokolwiek robić. Wtedy Culberlson wydał rozkazy do przygotowania się do bitwy. Chciał rankiem opuścić fort wraz z całą załogą i działem , zbliżyć się do Indian i walczyć tak długo jak da radę. Z doświadczenia wiedział , ze kilka wystrzałów może ich odpędzić, a opuszczając fort nie naraża na ryzyko życia załogi, gdyż zdobycie zapasów a nie oni byli głównym celem Indian. Jednakże wiedział , że opuszczenie placówki zostanie źle zrozumiane i napiętnuje jego osobę. Wobec tego zdecydował się zmusić przeciwników do wycofania się lub zginąć walcząc na czele swych ludzi. Warto zauważyć , że plan jego spotkał się z niewielką opozycją. Głód doprowadził ich do ostateczności i nawet ci , którzy wcześniej obawiali się śmierci stanęli dzielnie by stawić czoła rzeczywistości . Oblężenie trwało prawie od miesiąca. Obóz był dobrze zaopatrzony w mięso , ze strony Indian mogło trwć znacznie dłużej . Gdy zapadła decyzja , że wypad będzie miał miejsce następnego dnia około południa członkowie załogi uzbroili się i zaopatrzyli w amunicję . O tej porze dnia większość wojowników bądź pilnowała koni , bądź udawała się na polowanie. Noc w forcie była pełna smutku , wszyscy wiedzieli że ich szansę na zwycięstwo są wątpliwe , śmierć prawie pewna , a głód narzucił nastrój przygnębienia i cichą determinację. Nadszedł pamiętny ranek . Z uporem i spokojnie Culberlson przystąpił do wprowadzania w życie swego planu , lecz. pozostało jeszcze kilka godzin. Gdy już niemal nadszedł czas stojące na wieżach straże zaobserwowały w obozie niezwykłe poruszenie , łapano konię, wojownicy biegali na pół uzbrojeni a inni odjeżdżali w rożnych kierunkach. Zwołano radę i wszystko zapowiadało jakieś nowe ważne wydarzenie. Przyczyna stała się jasna gdy spojrzano w kierunku północno zachodnim skąd unosiły się małe , niebieskie smużki dymu , które załoga fortu przywitała okrzykiem radości. Obóz Czarnych Stóp naszych przyjaciół brzmiały okrzyki . Odłożyli broń i raz jeszcze uśmiechy zagościły na mizernych i nieprzytomnych obliczach tych biednych ludzi. Wysłani na zwiady wojownicy Wron powrócili szybko . W wielkim pośpiechu zaczęto zwijać obóz , pakować konie i przed południem cały obóz przeniósł się na drugi brzeg rzeki Tego samego wieczoru przybyło kilku biegaczy Czarnych Stóp , następnego dnia przy forcie stanęło 800 namiotów a Czarne Stopy przywiozły dużo mięsa 33.
Nie jest naszym zadaniem opisywanie tego rodzaju wydarzeń , choć można by wiele dodać co z pewnością zaciekawiło by ogół czytelników . W tym dzikim kraju zdarzają się dziwne rzeczy , które mogły by się stać przedmiotem romantycznych powieści. Nie wolno nam natomiast tracić w oczu Zgniłego Brzucha , którego to koleje życia próbujemy tu przytoczyć. Czarne Stopy jak tylko zorientowały się w liczbie Wron zwołały radę , lecz nie mogli dojść do zgody co do stosowności pogoni. Mimo że Wron było znacznie mniej byli zdesperowani , zawiedzeni i wywiązała by się krwawa bitwa , z której nie byłoby żadnych korzyści. Indianie rozumują przeważnie właśnie w ten sposób . Rzadko ryzykują by niewiele zyskać . Nie urządzają wielkich bitew z żądzy krwi . Żeby doszło do rzezi musi istnieć duża różnica sił równowaga sił przeważnie zapobiega atakowi w rzeczywistości zawsze chyba, że w grę wchodzi zemsta lub przeważa perspektywa grabieży . Tego typu rozważania starczyły wojownikom i wodzom Czarnych Stóp by ich powstrzymać od ataku na wrogów i poczekać na lepszą sposobność gdy będą mogli ich zaskoczyć lub wyciąć całkowicie.
Wrony z kolei z zadowoleniem przyjęli możliwość ucieczki przed licznym i dobrze uzbrojonym wrogiem. Wydostawszy się spod bezpośredniego zagrożenia zostali zatrzymani przez Wodza , który był daleki od satysfakcji . Jak na razie nie udało mu się dokonać niczego co planował . Nie spełnił żadnego przyrzeczenia z wyjątkiem tego , że pozostanie w krainie Czarnych Stóp. Spełnienie go pozostawało w jego mocy i w skrytości do tego dążył wiedząc , że klęska doprowadziłaby do spadku jego autorytetu wśród ludzi. Gdy rozmyślał nad krokami , które powinien poczynić by w jakiś sposób odzyskać swą pozycję , pojawiła się szansa jakiej być może najbardziej pragnął. Do krainy Wron udał się oddział Czarnych Stóp liczący 20 osób i nie znalazłszy tam swych wrogów wracali do swoich . Poruszając się bez stosowania środków ostrożności szybko zostali odkryci przez Wrony . Wódz wraz z kilkoma wojownikami napadli ich , dwóch zabili a reszta schroniła się w jednym z małych drewnianych fortów zbudowanych przez oddziały wojenne , jakich pełno można spotkać w kraju tego plemienia.
Większość Wron chciała ich pozostawić , jako że dwóch zabili bez strat własnych, a atakując fortecę niewątpliwie straciliby kilku ludzi . Wszyscy są z tym zgodzili oprócz Zgniłego Brzucha , który samotnie zaatakowałby fort , gdyby ludzie nie przytrzymali cugli jego konia . Nie uszło ich uwagi , że od momentu wycofania się spod fortu wódz ubrany był w swój najbarwniejszy i najkosztowniejszy strój wojenny . Nosił bluzę i leginy przyozdobione frędzlami ludzkich włosów , wojenny pióropusz z piór orła i płaszcz przyozdobiony skalpami wrogów zwisającymi z ramion Świadczyło to o śmiertelnym postanowieniu , którego wykonaniu przyjaciele jego usilnymi prośbami i łagodną siła próbowali zapobiec . Po krótkiej dyspucie obiecał odjechać z resztą i pozostawić wrogów odkładając walkę do czasu , gdy będą mogli ich zniszczyć z mniejszym ryzykiem. Gdy puścili jego konia , zmusił go by stanął dęba i z krzykiem " Ostatni atak dla narodu Wron " , dwóch wojowników Czarnych Stop nie może zapłacić za stratę Małego Białego Niedźwiedzia ruszył pełną szybkością w kierunku wrogów. Przeskoczył małe ogrodzenie i wskoczył w środek wroga . Przygwoździł jednego z nich swą lancą do ziemi , lecz otrzymał 12 strzałów z łuku i upadł by już nie wstać . Jego ludzie ruszyli tuz za nim zaatakowali i wycięli wrogów co do jednego bez dalszych strat, lecz dla nich stało się najgorsze co mogło się przydarzyć. Zgodnie z wolą Zgniłego Brzucha owinięto jego ciało w całun wojownika i złożono na drzewie ,w kraju Czarnych Stóp , by jak mawiał siać wśród nich postrach nawet po śmierci.
Koleje życia większości indiańskich wodzów są bardzo podobne . Losy jednego z nich są losami wszystkich te same bitwy , zwycięstwa , porażki i śmierci będące wynikiem nieustających wojen , które będą trwały tak długo jak przetrwają plemiona. . Wśród tych narodów , gdzie co dzień maja miejsce walki o życie i mienie wyróżniają się przypadki indywidualnej odwagi , które dokonane wśród cywilizowanych ludzi podczas działań wojennych unieśmiertelniłyby ich nazwiska , lecz które nie będąc zapisane , szybko ulegają zapomnieniu. Sława każdego wodza jest krótkotrwała . Kilka dni żałoby jest wszystkim co poświęcone jest jego pamięci. Ich egzystencja wymaga czynów , ich siła - wodza . W skłonnościach ich leży ambicja i na długo zanim ginie ulubiony wódz mówi się i popiera innego kandydata . Często zdarza się to jeszcze przed śmiercią wodza . Każda większa porażka czy złe zarządzenie bywało powodem przejścia władzy w ręce innego , który dal dowody swej wielkości , zdolności i odwagi . Wrony silnie odczuły stratę Zgniłego Brzucha , być może więcej niż. stratę jakiegokolwiek innego człowieka wcześniej czy później . Do dziś mówi się o nim Wódz lub Wielki Wódz34 . Teraz inni stoją na czele różnych grup , które się rozdzieliły , wróciły do starych zwyczajów i na tereny łowieckie.

O HANDLU l WOJNIE   DO GÓRY

Rok po opisanym wyżej wydarzeń , przy ujściu rzeki Rosebud do Yellowstone powstał fort do handlu z tym narodem . Zaopatrywał ich w broń i inne niezbędne towary i powoli odradzał się po katastrofalnych skutkach ospy. Zanim w ich kraju powstała stała placówka zabierali futra do fortów Ankara i Mandan nad Missouri . W tamtych czasach polowali wyłącznie na bobry , których skóry były cenne i łatwe do transportu . Nie zaczęli jeszcze przygotowywać na sprzedaż skór bizonich , wykorzystując je tylko do swego użytku Otrzymanie od kampanii dobrych cen za skóry dało im możliwość zakupu lepszego sprzętu do polowań i na wojnę więc znacznie ograniczyli swe wędrownicze zwyczaje . Zimą i jesienią rozbijali się w pobliżu fortów , spędzając czas na polowaniach na bizony i garbowaniu skór nabywając potrzebne im artykuły lub prowadząc handel wymienny koni z plemionami zamieszkującymi tereny dalej w górach. Wciąż , głównie wiosną i latem prowadzili wojny z wrogimi plemionami i w walce w zasadzie przegrywali . Będąc małym plemieniem , tym bardziej odczuwali utratę każdego wojownika lub myśliwego . Wszystkie zimowe zgrupowania Czarnuch Stóp , Siuksów , Assinoboinów i innych wrogich narodów krążyły wokół ich obozowisk zabijając oddalających się od obozu i uprowadzając konie.
Z powrotem lata Wrony jednoczyły się w większych ilościach by się zemścić i często wynikały z tego krwawe bitwy , na skutek których obie strony odnosiły ciężkie straty .

CZYNNIKI OGRANICZAJĄCE WZROST LUDNOŚCI

Do roku 1848 gdy jeszcze raz zaatakowała ich ospa, nie nawiedziła ich żadna większa klęska . Zaraza przyszła od Indian Wężów z którymi żyli w pokoju . Ci zarazili się od emigrantów poruszających się szlakiem Platte .35 Skutki nie były tak drastyczne jak pierwszym razem , lecz zmarło wiele dzieci . W roku 1849 większa cześć ludności zaraziła się tak silna grypą że zmarło około 600 osób , wśród których było wiele wybitnych wojowników i członków rady36. Od tamtego czasu epidemie nie poczyniły żadnych większych spustoszeń choć nie można powiedzieć by ich liczebność rosła . Jest kilka czynników ograniczających ich wzrost Oprócz strat wojennych i chorób największą przeszkodą wydaje się być szerzenie się chorób wenerycznych zarówno na skutek ich śmiertelnego charakteru jak i niemożliwość zarażonych do znalezienia sobie małżonków. Ponadto dwie trzecie zamężnych kobiet dopuszcza się dzieciobójstwa , nie chcąc kłopotać się ich wychowywaniem. Zabijają je jeszcze przed narodzeniem lub zaraz po , przy czym ten pierwszy sposób jest powszechniejszy . Aborcji dokonuje się uderzeniami w brzuch lub ciskając go kijem , opierając się na nim całym ciężarem i poruszając do przodu i do tylu . Zarodek jest zabijany w różnych stadiach rozwoju , od 3 do 7 miesięcy . Ponieważ nie są świadomi ryzyka tych zabiegów , wiele kobiet umiera podczas nich . Obliczono , że jest to przyczyna trzech czwartych zgonów wśród kobiet.
Zazwyczaj mężowie wyrażają na to zgodę lub przynajmniej nie każą za to swych żon , lecz w ostatnich latach większość mężczyzn występuje przeciwko tej zbrodni i dopuszcza się do niej coraz rzadziej. Przynosi to hańbę zarówno matce jak i ojcu dziecka i jeśli nawet aborcji nie dokonuje się tak często jak kiedyś "są one przynajmniej ukrywane 37. Ten odrażający i sprzeczny z naturą zwyczaj nie jest czymś szczególnym tylko u Wron . Występuję on na większą lub mniejszą skalę wśród wszystkich narodów znad górnej Missouri lecz nie w stopniu ograniczającym przyrost naturalny .

HERMAFRODYTY

Innym wartym uwagi zjawiskiem wśród Wron jest liczba Hermafrodyt. Większość cywilizowanych społeczeństw rozróżnia tylko dwie płci: męską i żeńską lecz , co dziwne ludzie ci rozróżniają również rodzaj nijaki . Nie jest to skutkiem wrodzonych wypaczeń ,lecz bierze się z nawyków dziecka . Zdarza się , że chłopczyk osiągnąwszy wiek 10 , 12 lat nie chce brać udziału w jakichkolwiek zajęciach wraz ze swymi rówieśnikami, a wręcz przeciwnie utożsamia się całkowicie z dziewczynkami . Rozrywki chłopców i dziewcząt różnią się od siebie . Chłopcy począwszy od wczesnego dzieciństwa przysposabiani są do posługiwania się łukiem, strzelania do ptaków , pilnowania koni , tropienia królików i innej małej zwierzyny łownej , podczas gdy dziewczynki uczą się gotowania , garbowania skóry , szycia mokasynów , wyszywania ubrań paciorkami i kolcami jeżozwierza oraz innych kobiecych zajęć . Dzieci odrębnej płci rzadko są razem czy to podczas prac czy zabawy , choć jak wspomniałem zdarzają się przypadki ,że mimo całego wysiłku rodziców by temu zapobiec , chłopcy zabierają cech dziewczynek . Skłonność ta wydaje się być naturalna i nie kontrolowana. Gdy dziecko takie osiągnie wiek 12,14 lat rodzice ubierają go w dziewczęce stroje i przez całe życie zajmuje się kobiecym zadaniami . Trudno odróżnić go od kobiet , choć rzadko jest szanowany przez którąkolwiek z płci . Kiedyś było ich wśród Wron 5 lub 6 choć teraz jest ich zaledwie 2 lub 3 . Jeden z nich ożenił się i związek stanowi anomalię , jako że mąż i żona ubierają się w te same stroje i wykonują te same domowe obowiązki38.

CEREMONIA SADZENIA TYTONIU   DO GÓRY

Moc przypisywana czarownikom i szamanom wśród Wron różni się w wielu aspektach od tej , jaka przypisywana jest im wśród innych narodów . Rozważmy pobieżnie religię , jej elementy w niej i następstwa , ale wyłącznie w stopniu wyjaśniającym wpływ pewnych obrzędów , ceremonii na ich ogólny narodowy charakter i formy sprawowania władzy. Termin " szaman " nie odnosi się do ludzi leczących chorych , uzdrowicieli lecz do jednostek którym przypisuje się nadludzką moc i obdarzonych zdolnościami proroczymi. Dzieje się tak, wśród większości plemion wędrowniczych . Jednak Wrony całą moc przypisują hodowcom tytoniu ( Tobacco Planters) . Hodowcy nie wyróżniają się wśród swoich ani strojami ani zwyczajami , choć wierzy się , że sprawują kontrolę nad wydarzeniami , porami roku , pierwiastkami, zwierzętami i wszystkimi rzeczami, za które odpowiedzialność zazwyczaj przypisuje się mocy wszechpotężnej , Opatrzności. Nie uznają konceptu Istoty Wyższej , czy stanu przyszłego . Przedmiotem wielkiej czci nie są również ciała niebieskie jak słońce czy księżyc ,lecz trochę boją się burzy. Naród Wron uprawia tytoń od niepamiętnych czasów . Z ostrożnością przechowuje oryginalne ziarno odkryte z przybyciem na kontynent , z których wyrastają rośliny o podobnych liściach , smaku i zapachu do tytoniu uprawianego zachodnich stanach . Wierzą , że jak długo zachowają ziarna i w domach ich znajdować się będzie tytoń tak długo utrzymają swą narodową egzystencję . Powiadają , że jak nie będzie już żadnego będą musieli zniknąć z powierzchni ziemi . Również inne tradycje dotyczą kontynuacji uprawy tej rośliny. Wrony są przeświadczone , że osoby które wypełnią nakazy przodków w tym aspekcie obdarzone zostaną nadludzka mocą , by móc sprawdzać deszcz , oddalać zarazy , kontrolować wiatr , zwalczać choroby , sprawiać by w pobliżu ich obozów były bizony i zwiększać ilość wszelkiej zwierzyny łownej , w rzeczywistości mocą do wywołania każdego zdarzenia nie pozostającego w gestii ludzkich możliwości. Jest to zastrzeżone dla nielicznych uprawiających tytoń , którzy mając swoja władzę , starannie podtrzymują związane z nią przesądy. Czasami , by coś nabyć jeden z nich sprzeda swoje prawa lub moc jakieś pełnej aspiracji jednostce . W takim przypadku kandydat oddaje wszystko co posiada - konie , stroje , broń nawet dom wraz z wszelkimi sprzętami - by zapłacić za honor stania się Hodowca Tytoniu . Wtedy podczas ceremonii jest adoptowany do ich grupy Hodowców. Podczas niej skóra wzdłuż jego ramion i na piersiach jest rozcinana i przypalana co pozostawia na długi okres czasu niebezpieczne , odrażające i trudne do wyleczenia rany . Przez kilka dni nie może też nic jeść i pić . Po tej próbie w zamian za wszystko co posiada zaopatrzony zostaje w ziarno tytoniu . W ten sposób obrzęd jest uwieńczony i nigdy nie ulega zmianom przy przerwaniu . Przeciwnie , im starszy tym w nim staje się bardziej zaszczytem co wiąże się również z trudnościami towarzyszącymi stania się jednym z prowadzących .
Zwyczajowym miejscem hodowli tytoniu są tereny nad rzeką Wiatrową ( Wind River ) u podnóża góry o tej samej nazwie , choć nie tylko .Czasami gdy nadchodzi sezon wygodniej jest znaleźć inne Gdy już zostanie ustalone cały naród spotyka się o określonej porze , zazwyczaj między połową, a końcem kwietnia . Po rozbiciu w pobliżu obozu , kobiety oczyszczają z krzewów i śmieci teren o powierzchni około polowy akra kwadratowego. Nawet oczyszczanie miejsca odbywa się przy akompaniamencie bicia w bębny , śpiewania i palenia w przerwach w pracy . Zazwyczaj zajmuje to l dzień . Następnego dnia teren zostaje przekopany , bądź za pomocą narzędzi żelaznych bądź prymitywnych np. wykonanych z bizonich kości.
Trzeciego dnia rozpoczyna się świętowanie , przemowy i śpiewy Hodowców , Wszystkie zamężne kobiety i mężczyźni udają się konno do najbliższych drzew i każdy ucina wiązkę, którą związuje i wiezie przed sobą . Kobiety jadą pierwsze i konieczne jest , żeby ta która jako pierwsza przywiezie wiązkę nigdy wcześniej nie zdradziła męża. Gdy spróbuje oszukać osoba wiedząca o tym lub mająca nawet w tym swój udział występuje i głośno ogłasza , że nie jest ona tego godna. W takim przypadku na zawsze pozostaje zhańbiona. Miało to miejsce więcej niż l raz. W rzeczywistości cnotliwa kobieta wśród Wron jest taką rzadkością- , że powyższy wymóg kilkakrotnie stał się przyczyną zawieszenia tego zwyczaju , gdyż prędzej gotów byli by go zaniechać niż zmieniać przebieg ceremonii przekazanej im przez przodków. Jednak choć nie było to łatwe udało im się znaleźć jedna cnotliwą , przynajmniej uważana za taką . Kolejnym krokiem jest znalezienie mężczyzny , który uroczyście przyrzeknie , że nigdy nie spał z żoną jakiegoś ze swych krewnych , bliżej spokrewnionym niż teść. On przynosi drugą wiązkę . Moralność mężczyzn nie jest większa jak kobiet i niejednokrotnie znalezienie takiego mężczyzny zabierało kilka tygodni. Zdarzyło się ,że tak chcieli dokonać obrzędu, a nie znaleźli odpowiedniego kandydata , że zatrudnili w tej roli pracownika Kampanii Futrzarskiej . Można zatem przypuszczać ,że jeśli nie polepszy się ich kondycja moralna , wkrótce obrzęd sadzenia tytoniu zaniknie . Kontynuując , gdy już te dwie wiązki drewna zostaną rzucone na oczyszczone miejsce , robią to wszyscy , kładąc wiązki z wielka czcią . Zachęcają ich Hodowcy stojący wokół , grając na bębnach i śpiewając . Obok szamana umieszcza się naczynie z gotowanym mięsem , językami , pemikanem , suszonymi jagodami i innymi przysmakami. Po złożeniu swej wiązki , każdy zasiada przy nich i je ile chce . Zjadane są wielkie ilości jedzenia przygotowywane od miesięcy specjalnie na tę ceremonię Gdy zostanie złożone całe drewno , zostaje ono podzielone na 4 części umieszczone w czterech rogach miejsca przeznaczonego pod uprawę . Następnie odmawia się oddzielnie przy każdym z nich modlitwę i pali fajkę. Każdy wykonujący podczas tej ceremonii ruch ma święty charakter. Następnie drewno zostaje równomiernie rozłożone na powierzchni , podpalone i spalone w popiół . Całość uderzana jest gałęziami z wierzby . Długo trwają modlitwy i inne ceremonie nad ziarnem tytoniowym , które w końcu zostaje zmieszana z dobrą ziemia i popiołem i rozrzucone po ogrodzie . Wtedy by je zakopać ponownie uderza się wiązkami w ziemię . W tym momencie ceremonii uwagę zwraca wielki namiot szamański mogący pomieścić 200 , 300 osób zrobiony z 8 lub 10 namiotów połączonych tyczkami . Wnętrze jego jest przyozdobione tkaninami wyszytymi paciorkami i innymi ozdobami. W środku odbywa się wielka uczta przy ogłuszającym akompaniamencie bębnów , grzechotek , dzwonków i gwizdków. Po uczcie zaczynają się tańce. Tańce są prowadzone ścisłe wg zasad dobrych obyczajów , gdyż one , podobnie jak cała ceremonia , mają przynieść narodowi szczęście i dobrobyt .
Niektórzy się okaleczają i tak długo tańczą bez jedzenia i picia aż padają nieprzytomni i z trudem są przywracani do świadomości. Ta rozrywka , a raczej modły , trwają zazwyczaj 3 lub więcej dni po upływie których obóz przeniesiony jest o pół mili. Następnego dnia o dalszą milę ,a trzeciego i czwartego o następne dwie . Chodzi o to by tytoń nie pomyślał , że od niego uciekają , lecz że wcale tego nie pragną . Pożądane jest by zaraz po zasiewie spadł deszcz i wbił ziarno w ziemię ,by to zapuściło korzenie. Sprowadzenia deszczu podejmuje się jeden z Hodowców i na jego życzenie od całej grupy zbierane są różne rzeczy , często o wartości 2 , 3 tysięcy dolarów . Są one mu wręczane jako ofiara dla chmur Hodowca , po rozwieszeniu na najbliższych krzewach różnych przedmiotów rozpoczyna modlitwy do niebios o deszcz . Gdy mu się powiedzie , otrzymuje wszystkie towary i co więcej wzrasta jego sława . Gdy deszcz nie spadnie , rzeczy są pozostawiane na krzewach , lecz nie obwinia się Hodowcy , który zręcznie wyjaśnia , że nie jest to sprzyjający czas , część narodu nie wypełniła swych obietnic itd.
Czasami wykorzystuje sytuację gdy zbierają się chmury by " przewidzieć " opady , które nastąpiłyby i bez jego pomocy , lecz są oni tak ślepi i fanatyczni ,że naprawdę wierzą w jego moc . Myślą , że Hodowca potrafi wszystko - spowodować wzrost trawy , sprawić by było mnóstwo bizonów i przepowiedzieć każdą klęskę wynikającą z zarazy czy ataku wrogów. Po tym obrzędzie obóz powraca do swego normalnego trybu życia i sytuacja ta trwa aż do końca sierpnia , gdy wracają by zebrać plony. Ziarno oddzielane jest od kwiatów i zachowywane , łodygi i liście starannie przechowywane i używane tylko w wypadku wielkich uroczystości jak zawieranie pokoju z innymi narodami czy do obrzędów religijnych o narodowym charakterze. Wrony używają ich również podczas choroby w skrajnych przypadkach lecz nie jako lek tylko do palenia , wierząc w skuteczność samego tytoniu jako uświęconego podczas ceremonii i dymu wydmuchiwanego przez Hodowcę 39. Był to krótki opis głównego święta Wron oprócz którego istnieje wiele innych o mniejszym znaczeniu i przypominających obrzędy innych plemion.

WÓDZ DŁUGIE WŁOSY ( Long Hair )   DO GÓRY

Od czasów Zgniłego Brzucha narodem Wron nie dowodził żaden wielki człowiek Obecnie jest on podzielony na mniejsze społeczności, a na czele każdej stoi inny wódz Głównym , po wspomnianym już Zgniłym Brzuchu wodzem był Długie Włosy , nazwany tak dla swych włosów o długości 36 stóp. Choć wydawać się może dziwne , że jakikolwiek człowiek może mieć tak długie włosy jest to prawdą. Gdy był jeszcze młody miał sen. Jego przyszła świetność miała zależeć od długości włosów więc przywiązywał do nich ciężarki ,co kilka miesięcy dzielił je w małe kosmyki i sklejał żywicą sosny . W ten sposób nie mógł zgubić żadnego włosa , bo gdyby jakiś wypadł żywice uniemożliwiała jego spadnięcie . W wieku 50 lat włosy jego osiągnęły długość 36 stop choć żaden jego kosmyk nie był dłuższy od zwykłej długości włosów jaką noszą białe kobiety . Tę nieporęczną masę włosów zawiązywał w dwie duże kule i podczas jazdy umieszczał przed sobą na siodle Gdy stał przyczepiał je do przepaski . Podczas wielkich uroczystości dosiadał konia , rozpuszczał włosy i wolno jeździł po obozie z włosami ciągnącymi się na pewną odległość po ziemi za nim. Trudno powiedzieć , czy to właśnie dlatego został zauważony . Niewątpliwie było to dużą pomocą , choć również uważany był za człowieka dzielnego . Zyskał wysoką władzę , był lubiany i potem zmarł40. Obecnie , 1856 r Wrony żyją w pokoju a Assimboinami i niektórymi grupami Siuksów z którymi czasem zamieszkują i wymieniają dary.

WÓDZ WIELKI ROZBÓJNIK ( Big Robber)

Traktatem z Laramie z 1851 , pełnomocnicy rządowi Stanów Zjednoczonych uczynili Wielkiego Rozbójnika wodzem całego narodu Wron, lecz nie przewodził on swemu ludowi. Zamiast pozostawać z większą częścią narodu , można go napotkać w pobliżu szlaku emigrantów wzdłuż Platte gdzie tylko żebra , kradnie i załapuje od przechodzących emigrantów choroby zabijające jego ludzi . Przez inne grupy jest pogardzany . Nie posiada żadnej władzy , nie jest szanowany w równym stopniu za zmianę terytorium , jak i nie pozostanie i pomaganie w obronie swego kraju.

PROSPEKTY POKOJU MIĘDZY PLEMIONAMI

Część Wron spędza teraz zimy a Assiniboinami z którymi udało się dojść do zgody , mimo że kradną im trochę koni. Jednak pragną pokoju z wszystkimi plemionami z wyjątkiem Czarnych Stóp, z którymi chcą walczyć aż tylko jeden z nich zostanie . Ostatni traktat z Czarnymi Stopami może spowodować dołączenie Pieganów i Gros Ventres z Prerii do listy przyjaciół , lecz Krwawi ( Blood ) Indianie i Czarne Stopy nigdy nie będą żyły w pokoju a żadnym z otaczających narodów41.

B10GRAF1A KOBIETY WODZA   DO GÓRY

Być może jedyny znany przypadek dojścia kobiety do rangi wodza miał miejsce wśród Wron. Zawsze leżało w zwyczaju tych wędrowników uważanie kobiet za niższe pod każdym względem. Nie mają prawa głosu podczas narad i zgromadzeń zwoływanych przez mężczyzn dla ustalenia reguł obozowych. Nie wolno im nawet rozmawiać poufale z mężem w obecności innych mężczyzn . Domeną ich działania jest dom, a przez mężów traktowane są bardziej jako własność niż towarzyszki. W związku z tym rzadko towarzyszyła oddziałom udającym się na wojnę. Te które to robią maja najgorszy charakter jaki można sobie wyobrazić , należą do społeczeństwa nie posiadają domu i opieki . Czasami takie kobiety są zabierane, by wykonywać i naprawiać buty , gotować , suszyć mięso itd., ale nie wolno im brać udziału w bitwach. Nawet gdyby mogły to zginęłyby z braku umiejętności posługiwania się bronią. Nie mają możliwości wyróżniania się , zadowolić się musza pozycją służącego.
Przypadek , który pragnę opisać dotyczy kobiety z plemienia Gros Ventres Preryjnych , która w wieku 10 lat została wzięta przez Wrony do niewoli. Mogę przytoczyć jej losy na podstawie 12 letniej osobistej z nią znajomości. Wkrótce po tym jak została więźniem wojownik do którego należała dostrzegł w niej skłonności do nabywania męskich nawyków i wykonywania męskich zajęć. Jak w przypadku Hermafrodyt , mężczyzn utożsamiających się z kobietami , dziecko to na odwrót pragnęło wykonywać zajęcia męskie . Częściowo by jej sprawić przyjemność, a częściowo dla własnej wygody przybrany ojciec popierał tę skłonność. Gdy przyszedł na to czas pilnowała koni , dostała łuk i strzały , spędzała wolny czas strzelając do ptactwa i ucząc się jeździć konno Gdy dorosła nosiła broń , uczyła się z niej strzelać i nawet gdy jeszcze była młodą dziewczyną dorównywała jeżeli nie była lepsza, każdemu mężczyźnie w polowaniu , zarówno konno jak i pieszo. Ubierała się przez całe swe życie jak reszta kobiet. Jedynym wyjątkiem była bron i ekwipunek służący do polowań . Faktem było również , ze była wyższa i silniejsza niż większość kobiet , niewątpliwie dążyła do rozwoju swoich nerwów i mięśni. Na długo zanim wyruszyła na wojenną ścieżkę była w stanie pokonać każdego młodego mężczyznę we wszystkich zajęciach , była doskonałym strzelcem i większość czasu spędzała polując na jelenie , które zabijała i zanosiła na plecach do obozu gdy polowała na pieszo. Gdy konno uczestniczyła w okrążeniach stad potrafiła zabić 4 lub 5 bizonów bez pomocy je pociąć i przywieźć mięso i skóry do domu . Mimo że w miarę przystojna , nie wydaje się by podobała się młodym mężczyznom. Gdy jej protektor zginął w bitwie stanęła na czele jego rodziny , stając się matką i ojcem dla jego dzieci.
Pewnego razu Czarne Stopy zaatakowały kilka rodzin Wron , wśród których była nasza bohaterka , rozbitych w pobliżu fortu w ich kraju. Atak był nagły . Kilku mężczyzn zginęło a reszta zbiegła do fortu ratując większość koni . Wrogowie zatrzymali się poza zasięgiem broni i dali znak , że pragną rozmawiać z kimś z fortu. Nikt , ani z białych ani z Wron nie chciał podjąć się wypadu , lecz ta kobieta rozumiejąc język Czarnych Stop osiodłała konia i wyruszyła na spotkanie z nimi. Wszyscy próbowali ja odwieźć od tego zamiaru , lecz nie dała się przekonać . Otwarto wrota i wyruszyła . Gdy znalazła się w zasięgu głosu i odległości na około pół strzału ze strzelby kilku wojowników Czarnych Stop wyruszyło na spotkanie z nia , ciesząc się łatwą zdobyczą . Gdy znaleźli się w zasięgu strzału z pistoletu nakazała im się zatrzymać , lecz do jej słów nie przywiązywali żadnej wagi . Jeden z nich strzelił i reszta ruszyła do ataku Wtedy ona natychmiast zastrzeliła jednego z nich i dwóch zraniła strzałami , sama nie odnosząc żadnych obrażeń . Dwóch pozostałych wróciło wtedy do głównego oddziału , który zbliżał się z całą prędkością chcąc ja zabić . Wystrzelili masę pocisków i ścigali ja do momentu gdy znaleźli się zbyt blisko fortu . Ona jednak uciekła nietknięta i przekroczyła bramy wśród okrzyków i pochwal białych i jej własnych ludzi. Dzięki temu wyczynowi zyskała przydomek dzielnej. O czynie tym śpiewano przy obozowych ogniskach i z czasem dowiedział się o mej cały naród . Około roku później zebrała grupę młodych mężczyzn i poprowadziła swą pierwszą wyprawę przeciwko Czarnym Stopom. Jeszcze raz los się do mej uśmiechnął. Zbliżyła się nocą do obozu wroga , uprowadziła 70 koni i z wielką prędkością wracała do swoich Jednak wrogowie dogonili oddział , nawiązała się ostra potyczka z której Wrony wyszły z większością koni i dwoma skalpami wroga Jednego z dwóch zabitych wojowników Czarnych Stop zabiła i oskalpowała sama kobieta - dowódca Drugiego , choć został zastrzelony przez jednego z wojowników , pierwsza uderzyła i pozbawiła broni gdy jeszcze żył , ale był poważnie ranny. Oczywiście osiągnięcia takie jak te przyczyniły się do wzrostu jej sławy jako wojownika a dlatego , że jako pierwsza dotknęła ciał dwóch wrogów mogła odtąd zabierać głos na naradach. Ta wyjątkowo rezolutna kobieta podejmowała się wielu innych , bardziej ryzykownych wypraw i zawsze odnosiła sukces. W każdej bitwie w pobliżu obozu czy też obozów wroga wyróżniała się jakimś walecznym czynem. Starsi mężczyźni zaczęli wierzyć , że jej życiu patronuje magia co wraz z śmiałymi wyczynami wzniosło ja do honorowej i respektowanej pozycji jaką rzadko udaje się zdobyć wojownikom, a z pewnością takiej , jakiej nie osiągnęła wcześniej żadna kobieta Wron. Indianie wydawali się być z niej dumni , wyśpiewywali jej pochwały w pieśniach tworzonych po każdym jej dzielnym czynie . Podczas narad i zgromadzeń zasiadała wśród wodzów , jako trzecia na 160 osób . Podczas ceremonii publicznego odtwarzania walecznych czynów wyprzedzała wielu dzielnych wojowników , których kariery nie szły tak pomyślnie. Tymczasem dalej prowadziła męski tryb życia polując i uczestnicząc w wojnach . Dotychczas poświęcała mało uwagi na zyski osobiste Wszystkie skory zwierząt , które upolowała rozdawała przyjaciołom choć mięso suszyła ona wraz dziećmi. Gdy potrzebne były konie zdobywała je od wrogów . Posiadała wiele zwierząt , które w każdej chwili mogły być wymienione na rożne przedmioty , lecz z Indianami jest tak samo jak z cywilizowanymi ludźmi , im bogatsi się stają tym więcej pragną mieć. Dotąd nie złożono jej żadnej oferty małżeństwa , mężczyznom nie odpowiadały jej nawyki. Być może sądzili , ze byłaby kłopotliwą żona. Z jakiegokolwiek powodu , raczej niż kochać obawiali się posiadania takiej współmałżonki , więc była niezamężna . By garbować skóry i przygotowywać je do celów handlowych ożeniła się . Mając pozycję wojownika i myśliwego nie mogła zajmować się kobiecymi obowiązkami. Uwłaczałoby to jej pozycji i nie odpowiadało gustom. Wobec tego według norm Indiańskiej tradycji ożeniła się by uzyskać władzę nad kobietą. Dziwny to kraj gdzie mężczyźni ubierają się jak kobiety i wypełniają ich obowiązki, a kobiety stają się mężczyznami i pobierają się z osobami tej samej płci. Jako że dzięki żonie polepszyło się w jej gospodarstwie w przeciągu kilku lat poślubiła jeszcze trzy kobiety . Ta mnogość żon również umocniła jej pozycję i godność wodza , ponieważ po wojennych sukcesach , bogactwo liczone w koniach lub kobietach świadczyło o pozycji wśród wszystkich plemion prerii. Nie pozostało już nic co mogłaby zyskać . Była sławna , miała wysoka pozycję , bogactwo i tak znaczne wpływy w grupie jakie miało może dwóch lub trzech innych wodzów. Wiedziała , że nie jest w jej mocy dorównanie im gdyż wymagało to silnych powiązań rodzinnych ,wielu dzieci. Mądrze więc zdecydowała utrzymywać swą i tak wysoką pozycję zamiast próbować stawać się na drodze innych . Przez 20 lat była doskonała w sprawach wojennych i myśliwskich . Latem 1854 r zdecydowała się na wizytę u Gros Ventres z Prerii, gdyż z tego plemienia pochodzili jej rodzice . Po traktacie zawartym w Laramie w 1851 r z plemionami z górnej Missouri miały miejsce wstępne rokowania pokojowe z Czarnymi Stopami i Gros Ventres z Prerii. Całe plemię Gros Ventres i część Czarnych Stop wyraziło chęć do zaprzestania wojen i wysłała Wronom i Assiniboinom przyjacielskie zaproszenia Assimboini skorzystali z nich , zostali przyjaźnie przyjęci i obdarowani końmi i innymi darami . Stosunki takie przynoszące obustronne korzyści ,trwały trzy lub cztery lata , jednak Wrony nie odwiedzili swych dawnych wrogów . By się przekonać jak bardzo zmienił się ich wrogi stosunek i być może zyskać trochę koni Kobieta Wódz zdecydowała się ich odwiedzić . Będąc w rzeczywistości jedną z nich , znając ich język i sądząc , że pragną pokoju nie myślała , że zostanie skrzywdzona. Wielu starych i doświadczonych handlarzy skór usiłowało ją odwieść od tego zamiaru , gdyż jej wyczyny były zbyt znaczne i nie mogły być łatwo zapomniane. Jednak na przekór radom przyjaciół wyruszyła . Gdy była w pobliżu obozu spotkała dużą grupę Gros Ventres z Prerii , którzy wracali do swoich z Fortu Union. Odważnie z nimi rozmawiała , wypaliła fajkę , lecz gdy odkryli kim jest zabili ją w drodze do ich obozu . Wraz z nią zginęło jeszcze czterej jej towarzyszy. Tak skończyła swa ziemską karierę ta wyjątkowa kobieta . Śmierć jej stanęła na przeszkodzie jakichkolwiek nadziei na pokój między Wronami i jej mordercami .
Nigdy więcej nie pojawiła się też kobieta przedkładająca życie wojownika nad obowiązki domowe42.

NIEBEZPIECZEŃSTWA HANDLU FUTRAMI   DO GÓRY

Przed zakończeniem rozważań na temat Wron trzeba wspomnieć o sprawach dotyczących handlu futrami . Fort zbudowany w ich kraju , był świadkiem większej ilości walk i rozlewu krwi zarówno białych jak i Indian niż jakiekolwiek inne miejsce handlu . Do roku 1855 , budowano forty wzdłuż Yellowstone w odległości różniącej się od 150 do 300 mil od ujścia źródła rzek : Tongue , Rosebud , Pudrowa , Big Horn , O Fallon's Greek i Littie Horn zajęte były placówkami handlowymi . Doroczne zapasy były przysyłane łodziami holującymi , cordelle z 15 - 20 ludźmi . Niektórzy z nich zostawali by skupować futra , kolejnej wiosny , reszta wracała do Fortu Union przy ujściu Yellowstone43. Rzeka ta jest trudna do żeglugi w każdym sezonie. Podczas letnich powodzi opadają brzegi. Prąd jest szybki , a na powierzchni wody dryfuje mnóstwo drzew i gałęzi . Po wylewach stan wody bardzo nisko spada odsłaniając mielizny , pnie i stopnie skalne niemal na całej szerokości . Między skałami woda przepływa z taką prędkością ,że niemożliwe jest wręcz przeciągnięcie załadowanych łodzi . Trzeba je rozładować a towar przenieść lądem do miejsca gdzie jest mniejszy prąd . Czasami odległość taka sięga i 100 mil . Przez większość drogi towary są niesione przez ludzi a puste łodzie holowane są w górę rzeki . Żegluga w dół jest jeszcze bardziej niebezpieczna . Często na tych progach rozbijają się łodzie , zatapiając i ładunek i ludzi . Co więcej brzegi roją się od hord Indian Czarnych Stóp czy Siuksów , wrogich nie tylko do białych . Lecz trudności te wydają się być nic znaczące w porównaniu z sytuacją handlarzy wokół fortów . Rzadko tydzień mija bez ataku na zmuszonych przez pracę do opuszczenia wrót fortu . Z jednej strony Siuksowie i Czarne Stopy z drugiej nieustannie poszukując Wron , którzy jak przypuszczają powinni się tam znajdować , czynią z fortu ośrodek swych akcji . Gdy Wrony znajdują się w pobliżu atakują ich , a ci chronią się w forcie , lecz gdy nie ma Indian ci bezwzględni wojownicy atakują tych , którzy opuszczają fort by ciąć drewno pilnować koni czy zapolować . Każdego roku , odkąd zaczęli prowadzić handel w kraju Wron , ginęło od 5 do 15 pracowników placówek . Czarne Stopy patrzą na ten fakt tak jak Zgniły Brzuch na ich. Poza towarami pomocnymi w przetrwaniu i na polowaniu. dostarcza on wrogom broń i amunicję . Czarne Stopy również nigdy nie zapomniały próby wodza Wron by odciąć im takie źródło pomocy przez oblężenie mające na celu rabunek zapasów . Zawsze byli oni groźnymi ludźmi , zabijającymi w górach traperów . W takich starciach odnosili straty , za które mszczą się po dziś dzień na wszystkich białych nie związanych z handlem na ich terenie , choć czasami obracają się również przeciwko nim. Wrony nigdy me spędzały lata w pobliżu fortu. O tej porze roku przebywali u Płaskogłowych, Węży, czy też Nez Perce prowadząc handel wymienny , rzeczami nabytymi od handlarzy , wymieniając się na konie , ozdoby itd. Późną jesienią część z nich obozowała przy forcie , ale większość pozostawała bliżej gór , polując w dolinach i przywożąc skóry wiosną . Przez około 6 miesięcy w roku fort pozostawiony był swej własnej obronie mimo niewielkiej liczby osób , która się jeszcze zmniejszyła gdy odpływała łódź. Ci którzy pozostawali nie mogli bezpiecznie udać się na brzeg rzeki po wodę , mimo że było to zaledwie kilka kroków od bramy. Niektórzy ginęli stojąc przy wejściu . Wszyscy myśliwi z fortu zostali zabici i załoga często głodowała , choć w zasięgu wzroku było stada bizonów . Kilka koni które trzymane było do polowania zawsze było kradzione a ich strażnicy zabijani . Czarne Stopy nigdy nie atakują otwarcie. Czyhają na wychodzących leżąc w ukryciu : w krzakach, trawie , rowach . Ludzie z fortu rzadko , jeżeli w ogóle zabili jakiś wrogów , którzy uchodzili zaraz po zabiciu l ,2 osób, a podczas ataku pozostawali poza zasięgiem ich wzroku lub byli w zbyt dużej liczbie. Po 16 latach tak trwających walk fort został opuszczony zarówno przez Wrony jak i handlarzy 44 . Niektórzy handlarze kontynuowali jednak handel w ich kraju , gdy był na tyle dochodowy , że wart ryzyka . Ale dwie trzecie Wron ostatnimi laty zaczęło zabierać swe skóry do placówek nad rzeka Platte . Czasami do ich kraju przybyło kilka osób z towarami na wymianę , które przywozili wozami wzdłuż szlaku Platte do fortu Laramie , tam zakręcając i spędzając zimę w pobliżu Powder River Mantain.
Tam budują domy , handlując z Wronami i zabierając ich skóry i futra do St.Louis tą samą drogą którą przyjechali . W kraju Wron obecnie nie ma handlarzy . Niektórzy Indianie udają się po zapasy do Fortu Union , inni do placówek nad Platte, a reszta wędruje po górach zaopatrując się w potrzebne im towary , handlując z innymi plemionami lub rabując emigrantów. Handel z Wronami nigdy nie przynosił wielkich zysków Kupują oni tylko najlepsze i najdroższe towary , które są najbardziej poszukiwane w handlu końmi. Również ich ubrania, europejskie , składają się głównie z kocy , płótna, co wraz z angielską bronią i naczyniami nie przynosi zysku . Dodać trzeba , żebractwo i złodziejstwo , wydatki i ryzyko zabierania rzeczy w górę Yellowtone, a skór w dół i prawie nic nie zostaje by wynagrodzić handlarzom czas i kłopot .

PERSPEKTYWY NA PRZYSZŁOŚĆ   DO GÓRY

W sytuacji w jakiej obecnie się znajdują nie mogą trwać długo , jako naród . Brak wystarczających zapasów broni i amunicji , zwalczanie przez Czarne Stopy z jednej strony i większość grup Siuksów z drugiej , przebywanie wzdłuż szlaku Platte gdzie zakażają się śmiertelnymi chorobami i nienaturalny zwyczaj zabijania potomstwa wkrótce doprowadzi do ich wyginięcia . Jeżeli kilku pozostanie , staną się zbójnikami i korsarzami napadającymi na wszystkich przebywających w odludne tereny Gór Skalistych 45.


PRZYPISY

1. W manuskrypcie Deniga znajdującym się w Towarzystwie Historycznym Missouri (Missouri Historical Society ) St.Louis nie ma rozdziału poświęconego Indianom Hidatsa , Opis tych ludów mógł znajdować się na jakiś zaginionych stronach tego manuskryptu. (z powrotem w górę)

2. Lowie stwierdził ,że " domniemana przyczyna podziału jest jedną z tradycji plemion i nie może być bezkrytycznie zaakceptowana jako historyczna " . Okres w którym Denig datuje ten podział przypisywany był przez większość bardziej współczesnych pisarzy Haydenowi, który to opublikował. - Teraz wiadome jest ,że takie datowanie po raz pierwszy pojawiło się w pismach człowieka posiadającego znacznie większą znajomość etnohistorii Indian północnych prerii niż Hayden . Samo rozstanie z Hidatsa nie wyjaśnia porzucenia przez Wrony wpół osiadłego trybu życia typowego dla ogrodników znad Missouri dla egzystencji nomadyczno - łowieckiej charakterystycznej dla tego plemienia gdy po raz pierwszy została opisana przez handlarza futrami Francois Lorocque w roku ł 805 . Wydaje się prawdopodobne , że to przejście kulturowe Wron było częścią tendencji o większym zasięgu , która odpowiedzialna była za podobną zmianę w kulturze Arapaho i Czejenów i była następstwem pojawienia się koni na terenach północno - wschodnich od Czarnych Wzgórz w pierwszej połowie i prawdopodobnie w drugiej ćwiartce XVIII wieku . Jeśli oddzielenie się Wron od Hidatsa miało miejsce po pojawieniu się koni, datowanie Deniga może nie być wiele spóźnione . Pułkownik Bradley , w niezależnym dziele o Wronach z 1876 roku napisał : że ten podział" miał miejsce nie później niż w 1775 r a prawdopodobnie kilka lat wcześniej". Washington Mathews jednak na bazie tradycji Indian Hidatsa w 1877 r ocenił, że ów podział zdarzył się niewątpliwie więcej niż 100 lat temu a możliwe że nie mniej niż 200. " Jedną z kilku możliwych wyjaśnień miejsca Hagen w pobliżu Giendive w Montanie , gdzie odnaleziono przyrządy do kopania, wyroby garncarskie i miejsce jednego namiotu , jest interpretacją Mulloya , który zasugerował iż jest to miejsce w którym przebywały Wrony podczas zmiany ekonomii z ogrodnictwa na łowiectwo. (z powrotem w górę)

3. Pierwsza wzmianka o Wronach ( z tą nazwą) pojawia się w dzienniku handlarza futrami Jean Baptiste a Trudeau , który przebywał wśród Indian Arikara w 1795 r. "Oddział wojenny wojowników Arikara przybył 5 czerwca ze skalpem człowieka z narodu Wron , plemienia zamieszkującego w pobliżu Gór Skalistych . "Również Trudeau napisał ,że " Kanadyjczyk Menqrd , który przez 16 lat żył wśród Mandanów ...kilka razy odwiedził wraz z Gros Ventres plemię Wron " . (z powrotem w górę)

4. Pokrewieństwo języków Wron i Gros Ventres zostało dostrzeżone przez handlarzy futrami w pierwszej dekadzie XIX wieku . W 1805 Larocque zauważył podobieństwo między ich językami i by to zilustrować spisał porównawczy słownik Hidatsa -Wrony składający się z 21 wyrazów . W następnym roku Alexander Henry napisał" Język Wron jest niemal taki sam jak Dużych Brzuchów " (Gros Ventres) (1897 ) Mathews (1877) zasugerował ,że nawet gdy plemiona te żyły blisko siebie mogły mówić trochę innymi dialektami. (z powrotem w górę)

5. Larocque , gdy przebywał w obozie Wron znajdującym się na wyspie na Yellowstone kilka mil na wschód od obecnego Billings , Montana , 14 września 1805 roku zapisał -najwcześniejszą znana definicję ich terytorium "Powiedzieli mi ,że w zimie zawsze można ich znaleźć w "Parku" w pobliżu Góry o kilka mil stąd . Wiosną i jesienią przebywają nad tą rzeką a latem nad rzeką Koni i Tonque" "Rzeka Koni" to obecny Pryor Creek . Obecnie rezerwat Wron leży na terenach , które zajmowali półtora wieku temu. (z powrotem w górę)

6. Larocque ocenił liczebność Wron na jakieś 300 rodzin w 1805 , po spadku z 2000 na skutek epidemii ospy . "Od spadku ich liczby w zasadzie mieszkają wszyscy razem jak tylko to możliwe, rzadko się rozstają ,choć w okresach gdy nie spodziewają się ataków dzielą się na krótkie okresy czasu ". Przed śmiercią wodza Zgniłego Brzucha w 1834 roku , jego rywalizacja z wodzem Długie Włosy spowodowała podział narodu na dwa obozy : Wrony Rzeczne i Górskie . Zenos Leonard , handlarz , jesienią 1834 r zastał naród Wron " w dwóch równych liczebnie częściach ". W latach 1833 - 50 populacja Wron oceniana była na 400 rodzin. Curtis dowiedział się o początku trzeciego podziału , klan Świstającej Wody ( Whistle Water Clan ), który około 1850 roku oddzielił się od Wron Górskich przy zbiegu rzek Big Horn i Pudrową. Przypuszczalnie była to " banda Wielkiego Rozbójnika " wg Deniga . W 1856 indiański agent Yaughan ocenił ludność Wron na 450 rodzin. (z powrotem w górę)

7. Kurz nazywał tego wodza " Wielki Robert". Uważał ,że w 1851 roku był on wodzem Wron Górskich, a Zgniły Ogon ( Rotten Tail) Wron Rzecznych. Zgniły Ogon nie brał udziału w radzie której decyzję podpisano traktat w Forcie Laramie (the Fort Laramie Treaty Council) tego lata więc Wielki Rozbójnik został wybrany przez przedstawicieli rządu na przywódcę narodu . Kurz zauważył , że na skutek tego Wielki Rozbójnik ,uzyskał wpływy przez rozdawanie prezentów dostarczonych od Stanów Zjednoczonych i wielu stronników Zgniłego Ogona przejdzie na jego stronę . Poza tym Zgniły Ogon nie ma więcej niż 80 namiotów.

(z powrotem w górę)

8. W kwietniu 1855 roku obóz Dwóch Twarzy handlował w Forcie Sarpy. Następnej wiosny handlarz Scott przekonał go , że coroczna dostawa w Forcie Union zawiera zarazę ospy i że wobec tego powinien zdać się do Platte . Obóz Dwóch Twarzy był w drodze do Platte. Gdy obóz Dwóch Twarzy był w drodze do Platte agent indiański Yaughan przybył do kraju Wron tego lata . Wysłał on biegaczy by ich zawrócić . Dwie Twarze powrócił i zgodził się na pobranie dostawy w Forcie Union. (z powrotem w górę)

9. Głowa Niedźwiedzia handlował w Forcie Union jesienią i zimą 1851 - 52 . Kurz odnosił się do niego jako do "dowódcy żołnierzy, wojownika o wielkich zdolnościach i sławie". Gazeta Fortu Sarpy zawiera częste odnośniki do wizyt handlowych Głowy Niedźwiedzia w tej placówce we wczesnych miesiącach 1855 i w Forcie Union w marcu 1856 r. Dziennikarz nazwał go " dobrym człowiekiem, pozwalał on swym ludzi czynić co chcą " w pobliżu fortu. W 1858 misjonarze luterańscy Brauennger i Schmidt przebywali w jego obozie. (z powrotem w górę)

10. Wzór handlu końmi ukształtował się już w pierwszej dekadzie XIX wieku . Od Płaskogłowych , Szoszonów i Nez Perce na zachodzie nabywali hiszpańską uprząż , koce oraz łuki z rogów w zamian za przedmioty wyrobu europejskiego ( metalowe noże , szydła , groty strzał i włóczni, kociołki, ozdoby i broń ) .W wioskach Gros Ventres wymieniali konie i inne artykuły nabyte od plemion zachodnich wraz z suszonym mięsem , namiotami ze skór i ubraniami przygotowanymi przez same Wrony w zamian za kukurydzę , dynie , tytoń i artykuły europejskie . Larocque widział taką wymianę w 1805 roku a Alexander Henry w 1806 . (z powrotem w górę)

11. Osiemnastowieczni autorzy prac o Czarnych Stopach nie wspominają wojen z Wronami .To sugeruje , że przemieszczenie Wron na zachód mogło mieć miejsce później . Jednak w roku 1811, Alexander Henry napisał" Wrony są jedynym narodem, który czasami wyprawia się na północ w poszukiwaniu niewolników (Czarnych Stóp)". Pisał o wyprawach Indian Piegan i Atsina przeciw Wronom, w tymże roku Czarne Stopy pokonały łączone siły Wron i Atsina w ostatniej bitwie na wielką skalę w pobliżu Cyprysowych Wzgórz ( Cypress Hills) w 1866 r. Ale Wrony i Czarne Stopy nadal prowadziły wyprawie po konie do roku 1884 lub 1885 . W tym punkcie kończy się materiał opublikowany przez Haydena . (z powrotem w górę)

12. W roku 1805 Larocque zaobserwował "uznawany jest za biednego ten kto nie posiada 10 koni wiosną przed handlem a wielu ma 30 czy 40 , każdy jeździ, mężczyźni, kobiety i dzieci". W roku 1833 Wrony miały "posiadać więcej koni niż jakiekolwiek inne plemię znad Missouri". Agent Indiański Yaughan ocenił ,że w 1853r posiadali średnio 20 koni na rodzinę . (z powrotem w górę)

-

13. W tym porównaniu ludności Wron i Czarnych Stop Denig prawdopodobnie zakwalifikował Indian Atsina wraz z trzema plemionami Czarnych Stóp. Wciąż jego szacunek wydaje się przesadzony . Yaughan , który zaliczał Atsina do "Narodu Czarnych Stóp " ocenił jego całkowita ludność na 1175 rodzin w 1858 roku , czyli w przybliżeniu 2,5 razy więcej niż Wron , których liczbę w 1856 ocenił Denig. (z powrotem w górę)

14. Odnośnie tej akcji Denig stwierdził ,że pojmano 200 kobiet i dzieci ale dzięki agentowi Kampanii Futrzarskiej przebywającemu wśród Wron 50 kobiet wróciło do swoich . Była to niewątpliwie bitwa między Wronami i bandą Małych Sukni ( Small Robes ) Piegan w 1845 r. Ta klęska uczyniła z tej ważnej grupy Indian Piegan grupę o małym znaczeniu . (z powrotem w górę)

15. Szary Byk ( Gray Bull) jeden z informatorów Lowiego powiedział, że " wychował chłopca gdyż wyglądał jak jeden z jego synów , który zmarł". (z powrotem w górę)

16. Pół wieku wcześniej Larocque zauważył iż kłótnie między Wronami zazwyczaj były rozstrzygane przez podarowanie koni lub broni osobom obrażonym " lecz zdarza się między nimi niewiele kłótn,i a są one ogólnie wywoływane przez ich żony i zazdrość". (z powrotem w górę)

17. Lowie odkrył, iż " pieśni skomponowane w celu wyszydzania osoby , która naruszyła zasady przyzwoitości lub zemście za afront personalny lub grupowy w sposób szczególny istniały w społeczeństwie Wron . Podobna kara wymierzona była przez porzuconych kochanków i przez l z 3 grup lokalnych , gdy została obrażona przez pozostałe". (z powrotem w górę)

18. W roku 1833 Maxymilian zauważył "mówi się o kobietach Wron , że wraz z kobietami Arikara są najbardziej rozpustne spośród kobiet wszystkich plemion Missouri " Lowie uważał , że "mitologia , wspomnienia i dawne pieśni są pełne dowodów ich tendencji do najwidoczniej nieograniczonego romansowania ". (z powrotem w górę)

19. Artysta Catlin uważał że wojownicy Wron są " najbardziej przystojnymi , dobrze zbudowanymi mężczyznami, jakich można ujrzeć na całym świecie" . Opisał twarze większości mężczyzn jako " silnie zaznaczone wyrazistymi nosami z mocno zaznaczonym lukiem i niskim czołem ". Portret wodza Dwie Twarze namalowany przez Catlina w Forcie Union w 1832 ilustruje taki profil. (z powrotem w górę)

20. Artyści Catlin i Kurz podzielali opinię Deniga co do wyglądu kobiet Wron . Catlin napisał "Kobiety Wron ... nie są przystojne " Kurz: " kobiety Wron znane są raczej z ich wyrobów i uzdolnień niż z piękna twarzy i budowy " . (z powrotem w górę)

21. O poligamii Wron pisał Larocque " niektórzy z nich ( mężczyzn ) mają osiem lub jedenaście, a nawet dwanaście ( żon), lecz w takich przypadkach nie wszystkie mieszkają z nim. Znacznie większa część ma tylko dwie lub trzy żony , niektórzy tylko jedną i zastanawiają się nad głupotą tych co mają ich więcej . (z powrotem w górę)

22. Zenos Leonard był świadkiem samookaleczenia przez poświęcenie i odcięcie kawałka palców przez krewnych zabitych podczas bitwy z Czarnymi Stopami, 21 listopada 1834 roku . Widział ,że mężczyźni zachowywali "pierwsze dwa palce prawej ręki ... by móc naciągnąć łuk a wiele starszych kobiet ma poucinane końce wszystkich palców i niektóre dwukrotnie " . Denig napisał inny opis samookaleczeń Wron. (z powrotem w górę)

23. Larocque zauważył ,że dzieci zbyt młode by jeździć były przywiązywane do siodła . Około 20 lat później Gordon pisał" w wieku czterech lub pięciu lat same jeżdżą konno" (z powrotem w górę)

24. Prawdopodobnie najlepszy opis dniowych ruchów plemion nomadycznych z Równin Północnych z czasów bizonów znajduje się w dzienniku Larocque, a z jego podróży z Wronami od wiosek Gros Ventres nad Missouri do rzeki Yellowstone , w pobliżu dzisiejszego Billings , w Montanie przez wschodnie podnóża Gór BigHorn od czerwca do września 1805 roku . Analiza jego danych pozwalała stwierdzić , że obóz przemieszczał się przez 47 z 76 dni podróży . Odległości pokonywane dziennie wynosiły od 3 do 24 mil . Średni dystans do 9, 5 mili . W zasadzie przemieszczali się wzdłuż strumieni Nie ma wzmianki o jakimś rozbiciu się daleko od wody . Kilkakrotnie deszcz był przyczyną późnego wyruszenia lub wcześniejszego zatrzymywania. Jedno lub więcej dniowe opóźnienia powodowane były niepogodą (deszczami), poważnymi przypadkami chorób , polowaniami ( choć oddziały łowcze w zasadzie polowały gdy obóz się przemieszczał), suszeniem mięsa, garbowaniem skór po większym polowaniu , suszeniu języków bizonich na letnie ceremonie , cięciem rzemieni, radami mającymi zadecydować o dalszej drodze po nieporozumieniach wśród przywódców i czekaniem na zwiadowców poszukujących śladów wrogów mogących się znajdować w pobliżu . Zatrzymywali się również na dzień gdy natrafili na dobre pastwisko by pozwolić koniom najeść się i wypocząć po dwóch dniach długiego marszu po nieużytkach . (z powrotem w górę)

25. W 1805 Larocque stwierdził , że Wrony są "doskonałymi strzelcami z łuków i strzał, lecz kiepskimi z broni palnej " Również pisał :." Mówią ,że są niepokonani na koniach przez równą liczbę wrogów , lecz na pieszo nie są w stanie stawić czoła narodom nie posiadającym koni" . (z powrotem w górę)

26. "Jest to sprzeczne z obserwacjami Larocque'a " Polowania są nadzorowane przez grupę młodych mężczyzn posiadających znaczną władzę, nakazującym rozbijanie lub zwijanie obozu , mówiącym gdzie są bizony i gdzie polować . Zapobiegają wyruszaniu pojedynczo i zmuszają tych, którzy są gotowi do czekania na innych by wyruszyli wspólnie i mieli równe szansę. Nieposłuszni ich rozkazom karani są biciem , zniszcze-niem ich broni lub pocięciem namiotów "również Leonard był świadkiem ścisłej kontroli polowania przez policję Wron w roku 1834. (z powrotem w górę)

27. "Widziałem więcej kalek i niedołężnych starców wśród nich niż u jakiegokolwiek innego narodu z wyjątkiem Dużych Brzuchów i Mandanów" . Mówi się że plemiona Indian Saulenurs i Kimstenau " zabijają swych starców i niedołężnych by uwolnić się od trudu opieki nad mmi". Te narody tego nie robią , starcy i niedołężni nie są dla nich kłopotem. Mandanowie i Duże Brzuchy są plemionami osiadłymi a Indianie Gór Skalistych ( Wrony ) mają tyle koni "że mogą transportować chorych bez problemu. Czy tak postępowali zanim posiedli konie - nie wiem "( Larocque). (z powrotem w górę)

28. Nie znaleźliśmy żadnego współczesnego opisu tej bitwy . Jednak prawie wiek po tym wydarzeniu Lowie ,uzyskał jak to nazwał "niemal - historyczny tekst" , który z pewnością się do niego odnosił . Mówił o małym oddziale Wron dowodzonym przez Zwisającą Stopę( Danghng Foot ) rozbitym przez Czejenów , o przywództwie Zgniłego Brzucha w oddziale zmierzającym się zemścić , o ukryciu się przy rozwidleniu rzeki i zabiciu ponad 100 Czejenów przy stracie zaledwie l wojownika . Był nim młody brat kobiety , która nie posłuchała ostrzeżenia wodza by nie zabijać ptaków i zabiła skowronka w drodze na pole bitwy. Mała Twarz ( Littie Face ) opowiedział Bradleyowi w 1876 r, o wielkim zwycięstwie Wron pod dowództwem Zgniłego Brzucha nad rzeką Arkansas , również podkreślając epizod o zabiciu ptaka przez kobietę , której krewny zginął w bitwie. (z powrotem w górę)

29. Nie znaleźliśmy innych zapisków o epidemii ospy z początku lat 1830-tych . Ani Maxymilian , który przebywał w górnej Missouri w latach 1833-34 , ani Leonard który w latach 1834-35 przebywał wśród Wron nie wspominają o niej . Napewno epidemia ospy zdarzyła się w środkowej części Równin u Paunisów na południowy wschód od Wron w 1832 r. Jeśli Wrony w ogóle uległy zakażeniu musiały zostać zarażone przez handlarzy lub innych Indian raczej niż przez emigrantów, jak to twierdził Denig. Wiadomo jest, że mało ucierpieli podczas groźnej epidemii ospy w 1837 roku. (z powrotem w górę)

30. James Berger (lub Bergier) , Kanadyjczyk który poznał Czarne Stopy i ich język będąc wcześniej zatrudnionym przez Kampanię Zatoki Hudsona , był agentem dzięki któremu Amerykańskiej Kompanii Futrzarskiej udało się rozpocząć handel z tymi Indianami. Kenneth Mc Kenzie wysłał Bergera na czele małej grupy ludzi do Czarnych Stóp w zimie 1830-31 .Wiosną powrócił do Fortu Union z grupą 70 lub więcej Pieganów. Zgodzili się oni na budowę placówki handlowej w ich kraju . Fort Piegan został zbudowany u ujścia Mani tamtej jesieni. (z powrotem w górę)

31. Fort McKenzie , zbudowany jako następny po Forcie Piegan w roku 1832 znajdował się" na północnym brzegu Missouri około 6 mil powyżej ujścia Marii i około 40 mil poniżej, między Wielkimi Wodospadami (Great Falls of the Missouri) na pięknej prerii około 225 stóp od rzeki " . Maxymilian spędził tam miesiąc późnym latem 1833 i opisał szczegółowo fort i prowadzony na nim handel. (z powrotem w górę)

32. Biografie Alexandra Cułbertsona i jego Indiańskiej żony ,Medicine Snake Woman , znajdują się w McDannel w 1940 ,pp-240-246 . (z powrotem w górę)

33. Oblężenie to miało miejsce w rzeczywistości w czerwcu 1834 r. J.Archdałe Hamilton , w liście do Kenetha McKenzie napisanym w Forcie Union 17 września 1834 r stwierdził, że Wrony zmusiły obrońców do " życia przez 15 dni na rzemieniach ". Jednak szczegółowy opis oblężenia w "fragmentach dziennika pana Cułbertsona spisanego w Forcie McKenzie , w kraju Czarnych Stóp w 1834 " skopiowany przez Audubona w Forcie Union w 1843 r, stwierdza ,że trwało tylko dwa dni, 25-26 czerwca i że grupa przyjaznych Indian dostarczyła obrońcom mięsa 30 czerwca . Dwa opisy tego oblężenia sporządzone przez Bradley'a oparte prawdopodobnie na informacjach uzyskanych przez Culbertsona 40 lat po tym wydarzeniu , również różnią się szczegółami od wersji Deniga . Przypuszczalnie prawdziwe fakty z tego oblężenia zostały upiększone przez okres 20 lat, kiedy były opowiadane zanim Denig spisał w 1856 r swoja wersję . (z powrotem w górę)

34. Biografia tego ważnego wodza Wron sporządzona przez Deniga jest najbardziej szczegółową znaną historia jego życia . Jest po części potwierdzona i rozwinięta w pracach innych pisarzy . Curtis dowiedział się ,że Zgniły Brzuch był drugim wodzem tego plemienia podczas spisywania pierwszego traktatu Wron ze Stanami Zjednoczonymi w wioskach Mandanów 4 września 1825 r. choć odmówił jego podpisania : Maxymilian był świadkiem wręczenia Zgniłemu Brzuchowi medalu przez Johna A.Sanforda , agenta , w wioskach Mandanów w czerwcu 1833 . Opisał go jako "wysokiego człowieka o miłym obliczu " , który " miał wielki wpływ na swych ludzi". Wódz ten dobrze był znany takim wybitnym handlarzom futer jak Robert Campbell, N.C.Wyeth i Kapitan Bonneville . Wiadomość o śmierci Zgniłego Brzucha w walce z Czarnymi Stopami pojawiła się w Gazecie Fortu Pierre 8 sierpnia 1834 roku . W 1876 roku , Indianin Wrona , Mała Twarz dostarczył Bradleyowi wiele opowieści ilustrujących osiągnięcia wojenne Zgniłego Brzucha i jego potężną moc ponadnaturalną przypisywana mu przez jego ludzi . (z powrotem w górę)

35. Agent indiański Yaughan twierdził ,że Wrony zarazili się przy rozwidleniu rzeki Pudrowej od Szoszonów , którzy z kolei zarazili się od emigrantów z Kalifornii jesienią l zimą 1851 roku . Epidemia ta ,mówił , zredukowała liczbę Wron o 30 rodzin w krótkim czasie powodując śmierć około 400 członków. (z powrotem w górę)

36. Kurz ,29 października 1851 roku , napisał że grypa była " niebezpiecznie rozpow-szechniona wśród Wron uprzedniej zimy , zabijając około 150 członków plemienia, a wśród nich wielu wybitnych ". Niektórzy wierzyli ,że Denig sprowadził na nich tę chorobę za ich kradzież 10 koni z Fortu Union ."By zapobiec dalszemu rozpowszech-nianiu się choroby ...Indianie przyprowadzili z powrotem dziewięć ze skradzionych koni". (z powrotem w górę)

37. Denig napisał" Nie jest dalekie od prawdy jeżeli określi się iż jedna ósma dzieci jest zabijana przez kobiety Wron przed lub po urodzeniu ". (z powrotem w górę)

38. O anomaliach seksualnych wśród Wron wspominali zarówno wcześniejsi jak i późniejsi pisarze. W 1806 roku Alexander Henry napisał" Zostałem poinformowany, że są uzależnieni od nienaturalnych żądz i nie mają skrupułów zadawalając swe pragnienia z klaczami i świeżo zabitymi dzikimi zwierzętami.". Maxymilian ( w 1833) pisał " Jest wśród nich wiele Hermafrodyt i wyprzedzają oni wszystkie plemiona swy-mi nienaturalnymi praktykami ". Ojciec De Smet opisał wojownika , który " na skutek snu przywdział kobiecy strój i zajął się damskimi zajęciami , tak dla Indianina poniżającymi". Gdy Simms przebywał w rezerwacie Wron w roku 1902 dowiedział się ,że są tam trzy hermafrodyty i że " przed kilku laty agent indiański nakazał im ubrać pod groźbą kary ubrania męskie , lecz wysiłki jego zakończyły się fiaskiem . Lowie pisał o jednej żyjącej hermafrodycie w tym rezerwacie w 1912 r. (z powrotem w górę)

39. Wg Curtisa tradycja była efektem tego ,że No Vitals , który pokłócił się z Gros Ventres na temat bizonów i poprowadził naród Wron na zachód by stać się ich pierwszym wodzem , zapoczątkował tę ceremonię .Wczesny opis ceremonii sadzenia tytoniu Deniga zawiera wiele szczegółów , których nie zawierają opisy sporządzone na bazie danych terenowych pól wieku później gdy Wrony osiadły w rezerwacie . (z powrotem w górę)

40. Długie Włosy jako pierwszy podpisał układ Wron ze Stanami Zjednoczonymi w wioskach Mandanów 4 sierpnia 1825 roku. Wg Bradleya był on głównym wodzem liczniejszych Wron Górskich, a Zgniły Brzuch Wron Rzecznych po podziale plemienia na skutek zazdrości między przywódcami . Mała Twarz , główny informator Bradleya , uważał Długie Włosy za większego z dwóch wodzów. Leonard spotkał Długie Włosy jesienią 1834 roku wkrótce po śmierci Zgniłego Brzucha . Nazwał go " głównym wodzem czy Sachemem , całkiem wartościowym i czcigodnym , starszym 75 lub 80 letnim człowiekiem który " nie wielbi niczego oprócz swych włosów , które są regularnie czesane i starannie związywane każdego ranka w rulon o długości około 3 stóp przez głównych wojowników plemienia". Leonard powiedział, że jego warkocze były " nie krótsze niż na 9 stóp i 11 cali". Maxymilian twierdził że były " długie na 10 stóp ". Sublette i Campbel zapewniali go ,że " mierzyli jego włosy i miały 10 stóp i 9 cali długości , sprawdzając każdą ich część i zapewniając ,że były naturalne " (z powrotem w górę)

41. Nadzieje Deniga na pokój między Wronami i Pieganami po pierwszym traktacie Czarnych Stóp ze Stanami Zjednoczonymi podpisanym u ujścia rzeki Judith 17 października 1855 nie spełniły się . Przez cztery dziesięciolecia po podpisaniu traktatu kontynuowali oni najazdy na obozy Wron. (z powrotem w górę)

42. Kurz spotkał " sławną amazonkę Absaroka " w Forcie Union 27 października 1851 roku . Powiedział ,że" nie wyglądała ani na dziką ani na wojowniczą. Ma około 45 lat wydaje się być skromna w postępowaniu i raczej życzliwa niż skłonna do kłótni". Dała Denigowi skalp Czarnej Stopy , który sama zdjęła , a który Denig ofiarował Kurzowi do jego kolekcji . W swym raporcie dla gubernatora Stevensa Denig zawarł krotki opis jej kariery . Wspominał tez , że kobieta Assiniboinów próbowała ją naśladować lecz zginęła podczas pierwszej wyprawy wojennej . J Willard Schultz napisał przeplatającą się z fikcją biografię Biegnącego Orła ( Running Eagle ) wybitnej kobiety wojownika Pieganów. Została ona zabita przez Płaskogłowych po dokonaniu wielu czynów wojennych i pamiętali o niej starsi ludzie w Rezerwacie Czarnych Stóp w Montanie na początku lat 1940-tych. Przypuszczalnie rozpoczęła swą karierę po tym jak Denig opisał słynną kobietę Wron. (z powrotem w górę)

43. W celu handlu z Wronami Amerykańska Kampania Futrzarska wybudowała cztery placówki na terenie środkowej Yellowstone w przeciągu mniej niż 25 lat . Każda została porzucona po kilku latach , Fort Cass( 1832-39) ,Fort Van Buren( 1839-42) Fort Alexander (1842-50) i Fort Sarpy (1850-55). (z powrotem w górę)

44. Agent Yanghan odwiedzając kraj Wron w sierpniu 1854 roku napisał : "rzadko nie mija dzień kiedy większa lub mniejsza liczba oddziałów Czarnych Stop nie najeżdża kraj Wron i morduje każdego kogo zdoła . Przy Forcie Sarpy jest tak niebezpiecznie , że nikt nie wychodzi poza bramę nawet na kilka jardów bez towarzystwa lub nie będąc dobrze uzbrojonym ". Do wiosny 1855 , nacisk nieprzyjaciela stał się tak wielki ,że handlarze spalili Fort Sarpy i porzucili kraj Wron. W ten sposób w czasie gdy Denig pisał , jego kampania nie miała w kraju Wron żadnej placówki . Vanghanowi oddziały nieprzyjaznych Siuksów w dolnej Yellowstone uniemożliwiły dotarcie do Wron latem 1856 roku. Gdy odnowił kontakty z Wronami latem 1856 roku plemię to od dwóch lat nie dostawało przydziałów rządowych. Wodzowie wyjaśnili mu że " woleli obejść się bez nich , niż ryzykować podróż po terenie okrążonym przez ich śmiertelnych wrogów Czarne Stopy i Krwawych Indian ( Blood Indian ) północy". Vanghan przekonał 350 z nich do udania się wraz z nim do Fortu Union w celu pobrania przydziałów dla całego plemienia. (z powrotem w górę)

45. Gdy Denig pisał te pracę , szanse przeżycia Wron wydawały się nikłe ze względu na ataki z dwóch stron przez dwa najsilniejsze mocarstwa Równin Północnych - Czarne Stopy i Teton Dakota . Podobną troskę wyraził Catlin w 1832 roku. "Są plemieniem znacznie mniejszym od Czarnych Stóp , z którymi ciągle prowadzą wojnę , w bitwach ponoszą ogromne straty i prawdopodobnie za kilka lat zostaną całkiem przez nich zniszczeni". Niektórzy starsi informatorzy Piegan i Krwawych w latach 1940 tych wyraziło opinię ,że gdyby rząd Stanów Zjednoczonych nie doprowadził do końca wojny międzyplemiennej to Czarne Stopy i Siuksowie doprowadziłyby do całkowitej eksterminacji Wron. (z powrotem w górę)