POLSCY CROW


Zapraszam Was do galerii zdjęć "Polscy Crow". Będziecie mieli okazje poznać (przynajmniej od strony wizualnej) moich przyjaciół, a zarazem miłośników Indian Crow. Większośc zdjęć to chwile uchwycone podczas zlotów Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian.




To w tej chwili najbardziej aktualne zdjęcie czołowych miłośników Indian Crow w Polsce i całe Stowarzyszenie Lisa. Od lewej stoją: Tomek i Jarek z Białej Podlaskiej, Darek z Krakowa, jeden z najlepszych rekodzielników w Polsce, Radek ze Szczecina oraz Piotrek "Mościa Pani" z Łodzi. Niżej kucają od lewej: Krzysiek "Żuczek" z Limanowej, Krzysiek "Kolumb" z Człuchowa oraz Niedzwiadek. Na ziemi leżą najmłodsi członkowie Lisów z Białej Podlaskiej Kuba i Grzesiek.
A tu nasz znakomity "wódz" NIEDŹWIADEK (to ten człowiek z lewej strony). Na pierwszym planie jest jego syn Maciuś, który wspaniale daje sobie radę w "każdych" zlotowych warunkach.
W środku Misiek, który pracuje w ZOO, a po prawej Bartek z Warszawy.
W tle z tyłu widać Radka - to najwyższy Crowak w Polsce.

To zdjecie nalezy juz niemal do zabytków. Od lewej już na pewno poznajecie, to JA. Ta dama obok mnie to moja żonka Sabina. Za nią z lisem na głowie i synem na rękach Niedźwiadek a u jego boku (z jasnymi włosami) jego wybranka Aga. Za nimi ten człowiek z wystającymi z głowy piórami to Rosiek. Kiedyś mieszkał w Limanowej ale na nieszczęście przeniósł się do Krakowa. Parka z prawej strony to Asia i Bartek z Warszawy, a u ich stóp z wycelowanym w was winchesterem - Piotrek "Mościa Pani" z Łodzi. .
Ten siedzący na koniu jegomość to "Mościa Pani" (Piotrek z Łodzi). Zaręczam wam, że po krótkiej rozmowie z nim będziecie pękali ze śmiechu. A to za sprawą jego specyficznego śmiechu, którym jest w stanie zarazić największego pesymistę i ponuraka. Poza tym pracuje w Lasach Państwowych i robi piękne rekwizyty (choć sam twierdzi, że nie są najlepsze). Warto go mieć za przyjaciela.

A oto "Niedźwiadek" z synem Maciusiem na rękach. To chyba jedna z najważniejszych postaci pośród Crowackiej braci. Były redaktor naczelny "Tawacinu" i współredaktor "Absaroki", 100% Crow. To on od początku istnienia Ruchu Indiańskiego w Polsce był wierny i trzymał się znienawidzonego wówczas plemienia Crow i potrafił pociągnąć za sobą i zapalić do Crow tylu młodych. To pewnie też za sprawą jago niesamowitego poczucia humoru. Bez niego impreza w tipi to wielka strata.


Powrót na stronę główną